po sexie

czwartek, 23 stycznia 2014

O małżeńskim sexie było TU.
 Po jakże czułej i zmysłowej grze wstępnej i ostrych igraszkach wracamy do rzeczywistości.


Jedno spojrzenie na kuchnię powoduje oszczędności na kawie na dwa dni (ciśnienie 300!). Wrócił z roboty. talerz z połową obiadu stoi na blacie, obok kubek jeden,drygu, trzeci, szklanka filiżanka, kubek... (co tu się Q...! stało? gości mieliśmy?).

-co to jest?
-kubek
-q...! widzę, co on tu robi (jak powie, że stoi to mu przyłożę)
-stoi
TRZYMAJCIE MNIE!!!
-a to?
-kubek
-po co ci dwa kubki
-herbatę studziłem
-co to?
-szklanka?
-q..! widzę, co ona tu robi (naprawdę mu przyłożę)
-stoi
-po co ci ona?
-wodę piłem
-a to?
-kubek
-???
-sok nalewałem
-a to? (pokazuje filiżankę)
-kubeczek na herbatę
-a to?
-no nie dałem rady zjeść, za dużo nałożyłaś
-dlaczego tu stoi
-myślałem,ze dojesz
-a zazwyczaj dojadam?
-nie,ale dziś myślałem, że może zechcesz

Myślałam, że to mnie ciąża odmóżdżyła. Myliłam się. Dostał 3 minuty na sprzątnięcie, uwinął się.
Jeśli rano znów zastanę to samo po śniadaniu, zapałam rządzą mordu!


22 komentarze

  1. Rozwaliło mnie to jak byś u mnie byla

    OdpowiedzUsuń
  2. to ich zwykłe lenistwo.
    lubią kamuflować je troską o nas: to dla Ciebie, myślełem, że masz ochotę zjeść :)
    tjaaa, i pozmywać przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby jeszcze pozmywać, lenistwo do potęgi się rozprzestrzenia, do zmywarki włożyć się nie chce!

      Usuń
  3. a ja myslałam, że tylko u mnie tak jest! Tyle, że ja nie jestem tak skuteczna w egzekwowaniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo krzyczę,czasem przynosi to efekty ;)

      Usuń
  4. Hahahah! U mnie, zanim doszłabym do Twojego "trzymajcie mnie" już pojawiłaby się mamusia męża z tekstem "za moich czasów to żona zajmowała się takimi rzeczami"... I wtedy już musieliby mnie trzymać ;)
    Ja mam inną strategię - nie pytam co to, kto to sprzątnie itd :) Albo zostawiam teściowej (no bo kto sprząta po swoim dziecku? no mamusia przecież! :P ), albo, jeśli mąż jest w domu, pytam czy nie przeszkadzają mu dwie takie rzeczy, co zwisają wzdłuż ciała... Zazwyczaj domyśla się, że jak się nie ruszy i nie sprzątnie, to będzie o tym słuchał przez najbliższe pół roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha padlam ;D To u mnie luxus - Maz sprzata, gotuje wiec jak nie pozmywa to robie to ja zeby mu sie nie odwidzialo gotowac bo tego bym nie zniosla ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytając takie posty cieszę się, że żyję bez chłopa ;)

    P.S. Witam się po cichu, bo będziemy miały okazję poznać się na blogowym WOW :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahhaahhaa harda kobieta z Ciebie xD!

    OdpowiedzUsuń
  8. A myślałam że tylko u mnie mnożą sie kubki, kubeczki, garnuszki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnożenie kubków jest dla mnie niepojęte, wytłukli co najmniej połowę, a jakby było ich więcej niż na początku ;)

      Usuń
  9. U nas to samo jest:) i co z tego, że pozmywam jak za jakąś godz i tak jest syf:) prób owałam mu przyswoić zmywanie po sobie tylko na bierząco ale działa tylko po kłótni bo się honorem unosi:D wypadało by co dziennie się kłócić ale obawiam się, że moje zdrowie psychiczne, które i tak już jest nadszarpnięte :D mogło by ulec samoistnej destrukcji:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku wyrzucałam przez okno wszystko co nie na miejscu:ciuchy,naczynia.... teraz już tylko krzyczę i przypominam, że poleci przez okno ;)

      Usuń
  10. To ja tu chyba będę jedyną, która jest podobna do twojego męża. Moją zmorą jest zostawianie brudnych kubków. Po kawie przy laptopie, po herbacie na stoliku. Nie znoszę zmywać naczyń. I to mój facet na mnie pokrzykuje, a nie ja na niego. Bo on nie będzie jak zmywa naczynia RANO PRZED PRACĄ (!) jeszcze chodził po pokojach i znosił do zlewu brudnych kubków. PS. żeby nie było ja też czasami zmywam, jak np. obiad gotuje. PS.2 wiem, że już się pogrążę, ale on jeszcze prasuje w weekendy.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie tak nie ma...bo zamordowałabym:-))hahah

    OdpowiedzUsuń
  12. :)) u mnie czasami podobnie jest :D hihi...

    OdpowiedzUsuń
  13. o jej, to jednak u mnie byłaś? Jakoś pośród tych kubków Cię nie zauważyłam ;p :D:*

    OdpowiedzUsuń
  14. A u mnie by tak łatwo nie poszło, choć oczywiście mamy podobne przypadki. Zazwyczaj to ja ulegam i nawet mi lżej po tym wszystkim, a w pokoju lśni :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.