pączki domowe

sobota, 25 stycznia 2014

50dag mąki krupczatki
8-10 dag łyżek cukru
2 łyżki oleju roślinnego
4-5 żółtek
1 szkl mleka
5 dag drożdży
1/2 słoika powideł  lub dżemu
1 łyżka spirytusu
szczypta soli
50 dag tłuszczu do smażenia (smażę na smalcu)
cukier puder do posypania (maczam ciepłe pączki w miseczce z cukrem)

Z drożdży i niewielkiej il. cukru i mąki oraz połowy letniego mleka sporządzamy rozczyn, odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Żółtka ucieramy z cukrem. Do rozczynu dodajemy przesianą mąkę, mleko, żółtka, sól, spirytus.
Wyrabiamy ciasto do momentu ukazania się w nim pęcherzyków. Pod koniec dodajemy olej i wyrabiamy tak długo, aż będzie odstawać od ręki.
Ciasto stawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (przykryte ściereczką).
Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na grubość ok 1cm i wykrawamy szklanką krążki. Na każdy krążek nakładamy powideł i przykrywamy drugim, dociskamy brzegi i układamy na stolnicy wysypanej mąką. Zachowujemy odstępy między pączkami, żeby się po wyrośnięciu nie posklejały. W niewysokim garnku rozgrzewamy tłuszcz (odpowiednia temperatura jest wtedy, gdy wrzucimy kawałek cista i natychmiast wypłynie). Pączki smażymy spodnia stroną ku górze, pod przykryciem-stosuję szklaną pokrywkę, by kontrolować kolor pączków. Gdy pączki się zrumienią przekręcamy na drugą stronę.
By pączki się nie paliły, co drugą partię wrzucamy kawałek obranego ziemniaka-ostudzi tłuszcz.
Gotowe pączki odsączamy z nadmiaru tłuszczu na ręcznikach papierowych.
Ciepłe obtaczamy w cukrze pudrze.

(z podanego przepisu wychodzi ok 40 szt pączków wielkości tych z cukierni)

SMACZNEGO














4 komentarze

  1. jezuniu drogi, ale to jeszcze nie wielki czwartek? bo jak zobaczyłam pączka na fejsie to się zestresowałam, że to już...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, dziś dopiero zwykła sobota, ale rozgrzeszam swoje łakomstwo

      Usuń
  2. Wow..ale zrobilas smaka tymi paczkami. ;)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.