nocne zmagania, czyli stany lękowe pogłębione

piątek, 17 stycznia 2014
Wieczorne wybudzania małej i niechęć do snu średniej zapowiadały nocny scenariusz z gatunku: dla ludzi o mocnych nerwach z domieszką komedio dramatu. Kiedy wreszcie starsza pod groźbą szlabanu dożywotniego i oddania monsterek, legła wreszcie. Radość nasza nie trwałą dłużej niż kwadrans, gdyż maluszek po raz kolejny zapodział smoka, który w ostatnim czasie znów zrobił się podły i znika co chwilę.

Po wstępnym opanowaniu sytuacji, oboje modliliśmy się o odrobione snu.Niestety tysiąc krotne wypowiadanie magicznego q,,! zapowiadało pokutę za bluźnierstwa.Kiedy po raz 40ty szukałam cholernego smoczka i podawałam rożek kołderki, zorientowałam się, iż otulam materacyk,a dziecko leży z drugiej strony (zmęczenie materiał, każdemu się zdarza).

3cia w nocy jakiś koszmarny wrzask:ROBAKI!!!! Nocne schizy córki średniej ujawniły się tej, jakże złowieszczej porze.M. poszedł zwalczać armię insektów, ja znów smoka szukałam. Kiedy o 4tej usłyszałam po raz setny, jak Noe wybudował arkę (a zabawka ta nie daje się przyciszać) osobiście postanowiłam ja zdemontować i zmienić historię.

Paranoja starszej zakończyła się śniadaniem o 5tej u babci. Malutka zaś niestrudzenie demontowała mój telefon. Jako możliwe, że wyrodna, ale jakże przebiegła matka włączyłam dziecięciu bajki na komórce.Oczywiście gust mojej córci o późnych godzinach nocnych, tudzież  bardzo wczesnych porannych jest nieci inny niż za dnia i zamiast zadowalać się słodką mruczanką z nukiego córka preferuję ostrą nutę huntera.

O 6,30 zdecydowanym ciosem z telefonu córcia oznajmia mi koniec wylegiwania. Zwlekam się łóżka, czas na zabawę, dziecko się już wyspało.

KAWYYYY! Królestwo za kawę!


                                       Przypominam o konkursie Moje-noworoczne-postanowienia


11 komentarze

  1. Oj kochana jak ja ci współczuje nadal proponuje ucieczke w bieszczady

    OdpowiedzUsuń
  2. coraz bardziej kusząca propozycja,
    głębokie bieszczady i powrót,jak 40ke skończą

    OdpowiedzUsuń
  3. haha :) u mnie czasem też tak jest że młody się budzi i zaczyna popłakiwac i odruchowo podaje mu rękę przez szczebelki i nieraz łapie za nogę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mamy szczebelków tylko siatkę z drobnymi oczkami :(

      Usuń
  4. Tragiczne noce i poranki, pamiętam to. Ja często obrywałam z łokcia albo z pięty:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Są takie dni ( a raczej noce), że jak mijają to moje myśli krążą tylko wokół kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My ostatnio miałyśmy taką noc, że co 15min biegałam do drugiego pokoju bo mała się wybudzała....
    Powód?? Matce zachciało się przemeblowania i przeniesienia łożeczka córci do 2 pokoju. Po tej nocy skapitulowałam! mała śpi nadal z nami w pokoju
    zapraszam do nas
    http://swiatsiekreciwokollenki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. nie zazdroszcze :) ale taka kawę to bym wypiła :D

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurczaczki, to się cieszę, że moja dwójka już w sumie całą noc dobrze przesypia. Czasem tylko odkrywają się przez sen a ja oczywiście wstaje i ciągle ich przykrywam! :) Czasem tylko się zdarzy, że mają jakiś zły sen,w tedy przychodzą do łóżka rodziców, przytulają się, kładą i śpią z nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uciekłam dzisiejszej nocy do salonu, musiałam odespać :)))

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.