KOŚCI czytamy


Nieoczekiwanie w nasze ręce dostała się książka. Sporo czytamy, więc nic w tym nad zwyczajnego. Ale ta jest nieco inna. Nie jest to książeczka dla maluszka, ale też nie dla nastolatka, czyli taka w sam raz dla nas.

Na pewno powiecie, że przy taki wyborze, jaki obecnie mamy, każdy znajdzie jakąś książkę. Z tym się zgodzę, ale ta nie jest po prostu jakaś.



Po okładce i tytule mamy wrażenie, ze wejdziemy w świat psa i jego kości i mamy bardzo dobre wrażenie. Tylko niespodziewanie zostajemy wciągnięci w zagadkę, którą rozwiązujemy razem z jeżem Pepe.

A skąd nagle wziął się jeż? Tego dowiecie się po przeczytaniu książeczki. Zdradzę tylko, ze tonie jedyni mieszkańcy podwórka.


Prosty przekaz, ciekawa akcja i zaskakujące zakończenie i wielkie serce. Już jutro ukarze się kolejna część przygód jeża Pepe "Orzechy" my czekamy,  wy?

CONVERSATION

3 komentarze:

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.