ciepło

piątek, 31 stycznia 2014

kochajmy matki, tak szybko tracą cierpliwość...

piątek, 31 stycznia 2014

smród kultury

czwartek, 30 stycznia 2014
Racząc dzieciaki bajeczką o randce pojechaliśmy do kina. Przed wejściem do sali dało się wyczuć brak dzieci w pobliżu. Widać zaprzyjaźnione dwie pary piszczały i skakały z radości. patrzyłam na ten entuzjazm z pobłażliwością, sama po cichu radując się wraz z nimi (rodzice wychodzący bez dzieci zrozumieją).

Sala przywitała nas pustką, oczywiście nie na długo. Drzwi się uchyliły,  poczuliśmy mdły zapach perfum i już wiedzieliśmy, że ona usiądzie obok nas. Starsze od nas, kulturalne, zapewne małżeństwo odurzyło nas uprzejmością i zapachem. Dobra, człowiek do zapachu się przyzwyczaja i już po chwili przestaliśmy mieć mdłości.


Oczywiście prawie pusta sala, wokół nas, zacisnęła się obręcz z ludzi. Z poczuciem zażenowania zaczęłam podjadać paluszki małosolne (juniorki), gdyż obiad mnie jakoś ominął. Syn by powiedział: "skąpa Bożena!, nawet popcornu nie kupiła". Dziesięć minut później przypomniałam sobie dlaczego go nie kupiłam.


Od drzwi niósł się smród owego popcornu (coś na kształt śmierdzących skarpet i rzygowin). By dodać wiarygodności oglądanemu filmowi parka ze smrodem usiadła tuż przed nami. Mdłe perfumy mocno nadużyte przed wyjściem z domu oraz świeżo zasmrodzony popcorn stanowiły realistyczną oprawę upadku głównego aktora (takie efekty specjalne).

Przed kolejnym wypadem do kina planuje zakup maski pegazki, gdyż mój wrażliwy zmysł węchu nie jest jednak przystosowany do dodatkowych atrakcji.

Konkurs DZIECKO NA WARSZTAT z OlivoCap

poniedziałek, 27 stycznia 2014

warsztat muzyczny-projekt DNW

poniedziałek, 27 stycznia 2014
Czy można zrobić dzieciakom warsztat muzyczny nie mając ku temu predyspozycji, ani wiedzy?
Chyba tak....

Muzyka nas otacza. Nie będąc szczególnie muzykalnym, ani nie mając wykształcenia w tym kierunku sami możemy tworzyć muzykę.Moją inspiracją do tego warsztatu była  opowieść guźca z  "Małe zoo Lusi". Bajka ma już kilka latek, ale przyznam się: uwielbiam ją :)
Oto skąd wzięła się muzyka.

 TU BYŁA BAJKA, ALE NIESTETY ZOSTAŁA USUNIĘTA PRZEZ OSOBĘ, KTÓRA JĄ WSTAWIŁA


Skoro wszystko już jest jasne to czas stworzyć własną muzykę.

Czy mamy w domu instrumenty?
Każdy ma! Nie muszą to być profesjonalne sprzęty, poszukajmy muzyki i instrumentów w domu.

- szum wody  lecącej z kranu
- tupot stóp biegającej osoby
- wgryzanie się w jabłko
- chrupanie paluszków z sezamem
- obieranie fistaszków
- próby odkręcenia butelki z zabezpieczeniem
- upadająca pokrywka
- skrobanie widelczyka o talerzyk
- klaskanie
to tylko niektóre dźwięki,  jaki wychwyciliśmy w codzienności.



Instrumenty znalazłyśmy również w bajce o ludwiczku

z noukym-i-paco poznawaliśmy muzykę

jedną z ulubionych bajek Gaby  jest Diamentowy pałac



cz 1  TU MOŻNA OBEJRZEĆ DIAMENTOWY PAŁAC
cz 2  TU DALSZA CZĘŚĆ

to piękna bajka o muzyce


Nasze domowe instrumenty:





Jeśli ktoś nie ma w domu instrumentów może łatwo je wykonać:



 z wykorzystaniem naszych instrumentów powstała muzyka (filmik się nie wgrał)







dziecko na warsztat



ZAPRASZAM NA POZOSTAŁE WARSZTATY



Fajne? Polub :).
                                                             


wspaniałe ciasto BIAŁKOWIEC a'la zebra

niedziela, 26 stycznia 2014


Kochani, często zostają mi białka to upieczeniu pączków, czy szarlotki.Co z nimi robić? Kolejne ciasto. Dziecinnie proste i bardzo smaczne.

BIAŁKOWIEC

1szkl białek
1szkl cukru
1szkl mąki ziemniaczanej
0,5szkl mąki pszennej
0,5szkl mąki krupczatki
1szkl oleju
1łyżeczka proszku do pieczenia
2łyżeczki cukru waniliowego (polecam kupić laskę wanilii i robić cukier waniliowy samemu)
2-3łyżki kakao

Białka z cukrem ubijamy na sztywno. Mąki wraz z proszkiem do pieczenia przesiewamy przez sito, wlewamy olej, wsypujemy cukier waniliowy. Dodajemy piane z białek, mieszamy. Dzielimy cisto na dwie części. Do jednej miski wsypujemy kakao i mieszamy. Do blachy wyłożonej papierem do pieczenia wlewamy naprzemiennie raz białe cisto, raz brązowe (robię to łyżką wazową).
 Wstawiamy do nagrzanego piekarnika, pieczemy 40 min w 180stopniach (na termoobiegu).

                                           Lubisz wykorzystać wszystko w kuchni? Polub.
                                                         

drugie dno oszczędności

niedziela, 26 stycznia 2014

pączki domowe

sobota, 25 stycznia 2014

psu na budę!

sobota, 25 stycznia 2014

po sexie

czwartek, 23 stycznia 2014

sex małżeński

środa, 22 stycznia 2014

gofry łatwy przepis

poniedziałek, 20 stycznia 2014

domowy chleb na zakwasie

niedziela, 19 stycznia 2014
Chlebek domowy na zakwasie jest jednym z najwspanialszych jakie jadłam (dziękuję Monika za przepis i zakwas ).
1kg mąki pszennej (razowej)
1/2kg mąki żytniej
1szkl płatków owsianych
1szkl otrąb pszennych
1 szkl słonecznika
1szkl siemienia lnianego
5łyżeczek soli


zakwas
6-7szkl ciepłej, przegotowanej wody
można dodać orzechy włoskie, lub pestki dyni

(tu dwa rodzaje chlebów)







Wymieszaj wszystkie suche składniki, zakwas i wodę.Po wyrobieniu ciasta odkładamy 3-4 łyżki do słoika (przechowujemy  do 14 dni w lodówce). Ciasto wkładamy do blaszek wyłożonych papierem do pieczenia (ciasto podwoi objętość, dlatego zalecam nie nałożyć zbyt dużo).

W blaszkach odstawiamy na 10 godz do zimnego piekarnika. Po tym czasie wystawiamy wyrośnięte ciasto, nagrzewamy piekarnik do 200stopni, wstawiamy blaszki z ciastem i pieczemy przez godzinę.

Upieczony chlebek  wyjmujemy z blaszek i papieru odkładamy na kratkę (jak u mnie na zdjęciu) i przykrywamy lnianą ściereczką do ostygnięcia.

Smacznego.

DOBRA RADA

Robię z podwójnej porcji, wystudzony mrożę (oszczędzam czas i pieniądze robiąc więcej ).

Polub i podziel się swoim przepisem na chleb.
                                                          

dziecko ubrane za 10zł na sezon? tak!

niedziela, 19 stycznia 2014

Oszczędzanie polega na mądrym wydawaniu i inwestowaniu. Nie będę rozprawiała o akcjach, obligacjach ni, żadnych innych papierach wartościowych.
Tematem dzisiejszej oszczędności będzie odzież. Tak odzież.

Ubrać każdy się musi, może to zrobić mniej lub bardziej rozmyślnie.

Wyczekiwany przez was temat tanie chowanie. Na czym ono polega? Właśnie na rozsądnym ubieraniu dziecka (choć nie tylko, ale na dzieciach się skupimy).

Przy tanim chowaniu nie chodzi o ubieranie dziecka w SH za złotówkę. Oczywiście polecam odzież z drugiej ręki, mądrze wyszukiwaną oraz kupowaną dużymi paczkami na tzw. "wietrzeniach szafy".

Oto kilka zasad, jak  ubrać smyka za ok 10zł na sezon.

- kupuj na wyprzedażach (to twoja inwestycja, nie stracisz dużo, gdy sprzedasz)
na nich można oszczędzić nawet połowę ceny

-nie kupuj rzeczy najtańszych
z kilu powodów:
1 nie sprzedasz ich potem nikomu za rozsądną cenę (koszt paczki może przewyższyć ich wartość)
2 prawie na pewno nie będą się nadawały do sprzedaży (po dwóch praniach zrobią się, jak szmaty)
3 nikt ich nie zechce kupić, nawet jeśli uda się ich twojemu maluchowi nie zniszczyć

-wymieniaj się ubrankami ze znajomymi, z rodziną
w moim otoczeniu jest kilkanaście osób pomiędzy, którymi krążą ubranka
oczywiście ciężko utrafić, by po moim były rzeczy dobre na dziecko koleżanki i na odwrót, dlatego też otoczyłam się liczna grupą, wiem u kogo są dzieciaki w odpowiednim wieku,dlatego też największy "magazyn"jest u mnie-polecam taki system
dużo rzeczy po prostu oddaję, bona nikogo nie pasują z naszej grupy lub trafi mi się ktoś naprawdę potrzebujący

-sprzedawaj
nie tak, ze maluszek wyrośnie, a ty wrzucasz od razu na allegro, tablicę, gumtree itd
sprzedajemy sezonowo, odpowiednio do pory roku,
nikt nie szuka spodenek zimą, ani kombinezonu zimowego wiosną

-pomyśl o prezentach
porozmawiaj z gości, zamiast 150ej zabawki, która będzie walała ci się po kątach poproś o ubranka (masz 3 okazje: gwiazdka, dzień dziecka, urodziny)
moje dzieci są tak ubrane kompletnie, system ten działa od lat, przed planowaną imprezą mam przeważnie telefony: co konkretnie lub kup do takiej kwoty... bielizna też się wlicza :)
w ten sposób rzeczy, które dostanę z wymiany są domowo-podwórkowymi, reszta szkolnymi, kilka rzeczy "do wyjścia"

-nie przetrzymuj!
masz młodsze dziecko lub planujesz w przyszłości? jeśli jest rok-dwa młodsze, ok, później ciuchy robią się niemodne, spłowiałe, zleżałe-nie trzymaj, sprzedaj lub wymień się z kimś

To samo z rzeczami dla dorosłych (mi ciężko znaleźć coś dla siebie na wyprzedaży,zbyt popularny rozmiar :( ).
Regularny przegląd szafy, podział na trzy kupki:
1 chodzę
2 wyjściowe/naprawdę ładne
3 reszta (może jeszcze założę-nie, nie założysz!, nie mieszczę się-nie założysz!, za wielkie-pozbądź się, jeszcze cię skusi, by przybrać ;))
 wszystko co wchodzi w pkt nr 3 idzie z szafy
oddaj potrzebującym lub sprzedaj.

                       Reasumując. Myśl nad tym, co kupujesz, sprzedaj zanim straci na wartości. Polub.
                                                      

ciąża, jako zabawka edukacyjna?

sobota, 18 stycznia 2014

nocne zmagania, czyli stany lękowe pogłębione

piątek, 17 stycznia 2014

boję się nocy!

czwartek, 16 stycznia 2014

KOŚCI czytamy

środa, 15 stycznia 2014

konkurs "Moje noworoczne postanowienia, których nie zrealizuję"

wtorek, 14 stycznia 2014


matka-interpretacja dowolna

poniedziałek, 13 stycznia 2014

NIEZAPOMINAJKA bo chcę żyć!

sobota, 11 stycznia 2014

więcej niż jedno, czyli wieloraczki

sobota, 11 stycznia 2014

dieta matki karmiacej

piątek, 10 stycznia 2014

jak kurwa

czwartek, 9 stycznia 2014

skąd się biorą dzieci?-jak odpowiadać

środa, 8 stycznia 2014

Znacie to? Miejsce raczej tłoczne, centrum handlowe, kościół rodzinna impreza nasze dziecko głośno i wyraźnie (Q...!kiedy przestało się seplenić???) zadaje PYTANIE. Zazwyczaj krepujące i wymagające dyskrecji,typu:

-skąd się biorą dzieci?

moje drugie ulubione:

-a jak weszły do brzuszka?

spocony rodzic  plącze sie tłumacząc, a tu spada na niego kolejne:

-którędy wychodzą?
 
Przyznać się bez bicia, komu nie spłynęły kropelki potu po grzebiecie? Nie ma jeszcze tych pytań? Spokojnie pojawią się.

Tylko od nas zależy, czy dziecko poczuje to jako naturalny etap,czy spięci i jąkający się zaszczepimy w nim poczucie wstydu.

Maluchowi wystarczy prosta odpowiedź : z brzuszka mamusi. Starszy zacznie dopytywać, skąd dziecko w tym brzuszku się wzięło i jak z niego wyszło. proponuje ratować się specjalnymi książeczkami (jest ich kilka na naszym rynku). Albo podejść do tematu z humorem i pokazać taką książeczkę , która swoimi obrazkami wywoła nasz uśmiech (tym samym zrelaksuje przed rozmową z dzieckiem)



                 (mnie osobiście znalezione w sieci zdjęcia tej książeczki wprawiają w dobry nastrój )


Możemy tez pomóc sobie bajeczką.
 Odcinek w, którym krecik odbiera ;poród pani zajączkowej (mam go ściągnięty na komórkę od kilku lat,ale jakieś pół roku temu 7letnia gaba obejrzała go i zdegustowana powiedziała: "nie będę mieć dzieci, to boli".


                                                      Krecik i poród (bajka do obejrzenia)



 polub proszę

                                                                      

edukacja seksualna

wtorek, 7 stycznia 2014
Dziecko od pierwszych dni poznaje swoje ciało. Dotyka rączką raczki, buzi, brzuszka, nóżek, a gdy ma okazję narządów płciowych. Mamusia lub babcia zaczynają odruchowo:
-nie dotykaj cipci
-nie, zostaw siusiaka
-fu
-nie wolno



Takim zachowaniem wzbudzamy w dziecku poczucie, że to co ma między nóżkami jest niefajne. Dziecko swoją waginę, czy penisa traktuje, jak duży palec u nogi czy ucho. My niepotrzebnie zakorzeniamy w maluchu poczucie, że TA część ciała jest inna, gorsza, fe...


Ok.drugiego- trzeciego roku życia nasza córeczka odkrywa, że synek sąsiadki wygląda inaczej niż ona, lub nasz synek stwierdza, że córeczce znajomych czegoś brakuje. Dziecko te różnice odkrywa tak naturalnie, jak to, że ludzie maja różny kolor oczu.

Dziecko zadaje proste pytania i powinniśmy na nie odpowiadać bez skrępowania. Dzieci wiedza też że są zabawki typowe dla chłopców i dla dziewczynek. Ale nie wpadają na to sama z siebie,często jest im to narzucane przez dorosłych (lalka dla dziewczynki,autko dla chłopca).

Maluchowi trzy-cztero letniemu wystarczy wyjaśnienie, że dziewczynce do siusiania służy cipka, a chłopcu siusiak. Oczywiście możemy używać określenia podręcznikowych wagina i penis lub pieszczotliwego określenia własnego.

Nie należy tez przesadnie reagować,gdy maluszek zobaczy nas nago,sam często biega po domu z gołą pupą i nasza nagość go nie krępuje. Dziecko w miarę rozwoju samo zadaje pytania, naszym celem jest odpowiadać rzeczowo bez skrępowania, wtedy dziecko potraktuje temat naturalnie i nie będzie w przyszłości uprzedzone,ani zakompleksione.

W pokazaniu różnic pomóc mogą  książeczki lub lale z określoną płcią.
U nas z powodzeniem sprawdza się bobasek kupiony za niecałe 30zł (w domu okazało się, ze to dziewczynka) oraz lala-antoś, który jest w naszej rodzinie od lat

Zapraszam do polubienia i komentowania.
                                                           

pijana ciąża

poniedziałek, 6 stycznia 2014

obnażam portfel, czyli jak oszczędzać w domu?

niedziela, 5 stycznia 2014

Każdy czas jest dobry na zmianę na lepsze.  Choć początek roku wyje się być do tego idealnym momentem, możesz  zacząć w każdej chwili.
W grudniu zainspirowałam się kilkoma osobami, które dane mi było poznać. Jedną z nich, zaznaczę kluczową, jest Michał, prowadzący blog jak oszczędzać pieniądze . Na razie mozolnie mi idzie czerpanie z jego rad, ale powoli nadrobię.

Zaczęłam zastanawiać się nas własnymi finansami, wam radzę to samo.

Każda matka jest również zarządcą, to my przeważnie myślimy co kupić, czym dysponujemy. Mój plan oszczędności polega na eliminacji zbędnych wydatków i dobrych inwestycjach (bez przesady, nie mówię tu o akcjach, obligacjach, grze na giełdzie, a zdrowym rozsądku podczas wydawania pieniędzy).

Jak tego chcę dokonać? Otóż z dniem 01.01.14r uczciwie sprawdziłam ile gotówki posiadam w portfelu własnym, ile gotówki posiada mąż, co mamy na kontach. Licząc skrupulatnie okazało się, że rok rozpoczęliśmy na plusie (nie licząc kredytu), to dobra wiadomość.

Również od tego dnia zaczęliśmy ewidencję przychodów i rozchodów (i nie ma, że boli,każdy paragon,nawet za zapałki musi zostać odnotowany-to pomoże utrzymać dyscyplinę w wydatkach i wyeliminuje kupowanie zbędnych rzeczy). Ponadto zapisane wydatki zobrazują nam, gdzie zostawiamy zbyt dużo pieniędzy, co jest zbędne i na co trwonimy.

 Jak z głową kupować?

- idąc na zakupy nigdy nie wychodzimy z domu głodni (głód powoduje wrzucanie do koszyka wszystkiego, co wpadnie nam w ręce)

- nie kupujemy najtaniej!!!-biednych ludzi na prawdę nie stać na szmelc, gdyż bardzo tani produkt jest bezwartościowy i przeważnie za chwilę musimy kupić droższy,czyli pierwsze pieniądze są utopione w bublu

- nie kupujmy na zapas-ludzie! wszystkiego w sklepach jest pod dostatkiem, nie jesteśmy chomikami, nie musimy upychać zapasów po szafkach!

- kupując sprawdzamy każdą rzecz-to nasze pieniądze, nie wyrzucajmy ich

- korzystając z jakieś usługi podpisujmy umowę, nasze pieniądze, nasze prawo wymagania, by usługa była zgodna z ustaleniami

- zastanówmy się chwilę, pośpiech jest złym doradcą

- nie bójmy się szumnych haseł: zwrotów nie przyjmujemy, zastanów się, co kupujesz... - od większości umów można odstąpić, to nasze  prawo konsumenckie prawo

-nie dajmy się zwariować i nie popadajmy ze skrajności w skrajność, kupujemy z głową, a nie zmieniamy się w sknerę

To jak?  Próbujecie ze mną?

chlebem się dzielę

piątek, 3 stycznia 2014

          Po olśnieniu, jakiego doznałam, gdy dowiedziałam się, co tak naprawdę zawiera pieczywo ze sklepów,decyzja byłą szybka: piekę chleb w domu. Nigdy tego nie robiłam, widziałam znaczy,jak piekła teściowa, ale z tym miałam zmierzyć się sama.


Przepis wzięłam od Kreatywnym okiem

Jedna porcja (na dużą blaszkę wzięłam dwie)






  • 0,5 kg mąki


  • 50 dag drożdży świeżych ( u Tomka były suszone)


  • 2 łyżeczki cukru


  • 2 łyżeczki soli płaskie


  • otręby – nie żałowałam


  • 400 ml wody


  • bułka tarta i tłuszcz do blaszki

  • - See more at: http://kreatywnymokiem.blogspot.com/2013/08/domowy-chleb-prosty-szybki-smaczny.html#sthash.JOUdEyLT.dpuf
    -50dag mąki pszennej (można zmieszać z żytnią)
    -5dag drożdży
    -2łyżeczki cukru
    -2płaskiełyczeczki soli
    -400ml ciepłej wody
    -otręby, płatki osiane,słonecznik, sezam... (pełna dowolność) szczodrze sypałam
    można dodać przyprawy np oregano (co kto lubi)
    troszkę oleju

    Drożdże zmieszać z cukrem i odrobiną wody, odstawić do wyrośnięcia. Do miski przesiać mąkę, wsypać sól, otręby, sezam,słonecznik (suche składniki), wymieszać, wlać wodę i rozczyn. Wyrabiać, by ładnie odchodziło od ręki posmarowałam ją olejem. Przełożyć do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. odstawić do wyrośnięcia.

    Piec w piekarniku nagrzanym do 200stopni (bez termoobiegu) 1godzinę.

    Smacznego

                  po upieczeniu do stygnięcia położyłam na kratce, żeby nie zaparował od spodu



    Masz swój przepis na chleb? Podziel się nim.






  • 0,5 kg mąki


  • 50 dag drożdży świeżych ( u Tomka były suszone)


  • 2 łyżeczki cukru


  • 2 łyżeczki soli płaskie


  • otręby – nie żałowałam


  • 400 ml wody


  • bułka tarta i tłuszcz do blaszki

  • - See more at: http://kreatywnymokiem.blogspot.com/2013/08/domowy-chleb-prosty-szybki-smaczny.html#sthash.JOUdEyLT.dpuf





  • 0,5 kg mąki


  • 50 dag drożdży świeżych ( u Tomka były suszone)


  • 2 łyżeczki cukru


  • 2 łyżeczki soli płaskie


  • otręby – nie żałowałam


  • 400 ml wody


  • bułka tarta i tłuszcz do blaszki

  • - See more at: http://kreatywnymokiem.blogspot.com/2013/08/domowy-chleb-prosty-szybki-smaczny.html#sthash.JOUdEyLT.dpuf
                                                                

    PIRATKA NA BAL-STRÓJ PIRATA W 5 MIN

    czwartek, 2 stycznia 2014

                       By wziąć  rodziców z zaskoczenia, dziś na tablicy ogłoszeń w szkole pojawiła się informacja o balu przebierańców,który odbędzie się...jutro. Przecież umieszczenie tej informacji prawie dwa tygodnie temu przed świętami było niewykonalne. Powszechnie wszak wiadomo, iż każdy w domu posiada pakiet różnych strojów na te okazję.

    Dziecię me do wymagających nie należy (chwała choć za to). Wymyśliła,że zostanie piratką. Na tę wieść mi-matce micha od ucha do ucha się wyszczerzyła. Przecież ostatni rok obfitował modą iście piracką.

    Jak to nie obfitował? Oczywiście, że tak! Paski były modne? Były. Alladynki też? A jakże! Jakaś bandana, kawałek polara i bluzka, z którą nie miałam co począć. Nie dłużej niż 5 min zajęło nam przygotowanie piratki na bal.

                          Wyszło? Mam jeszcze czas na poprawki, wszelkie uwagi mile widziane:)