profilowe



Zdjęcie profilowe na facebooku. Jaki mamy do niego stosunek?

Znajdujemy fajną fotkę, buch na profilowe, ubierzemy choinkę-profilowe gotowe. Pies fajnie się spojrzał, znalazł się na profilowym pod naszym nazwiskiem.Tu jawi się obraz typowego kowalskiego czy nowaka o twarzy, tfu!, pysku włochatym. Lub przeciętna pani kasia, czy marysia jako słodka wyderka.

Tematyczne fanpage również stosownie oznaczone, choć tu dostrzegam już logikę, bo logo firmy pozwala nam ją skojarzyć, włóczka z drutami mówi nam wiele o profilu, psy u hodowców, jak najbardziej na miejscu.

Oczywiście "wolnoć tomku w swoim domku", tylko błagam nie miejcie do mnie pretensji, że potem was nie rozpoznaję. Spotykam się w realu, w sensie w rzeczywistości nie mylić z siecią sklepów, z panią żyrafą i panią szyszką, one drą się do mnie, bo nos mój na profilowym widoczny, poznały mnie, ja patrze, jak idiotka.One nawijają, jedna przed drugą: "poznałam cię po zdjęciu", nadal tempo patrzę. A!!! Żyrafa i szyszka, no, niepodobne...

To samo z fanpage. Piękne bransoletki, podusie i nagle rozmowa z marzenką, gadka szmatka podaje link do profilu, a ja kajam się przed nią, w pierś biję, deklaruję pokutną pielgrzymkę w worze na głowie, nie skojarzyłam... A ona: "niespodzianka".

 Żeby nie było,jakiś czas moje profilowe było zachodem słońca... i wykrakałam,byłam potem w ciąży.


matka pisała dla w maglu

CONVERSATION

10 komentarze:

  1. Zgadza się zdjęcie profilowe to nasza wizytowka a jeżeli mamy fotki inne jak własne to może trzeba przy wizycie kartoniki na szyje zakładać z imieniem czy pseldo facebookowe np

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka karteczka profilowego na czoło przypięta,świetny pomysł ;)

      Usuń
  2. To już lepiej wogóle nie mieć zdięciaa..:P

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślę żeby chodzić z transparentem żeby nie było że ja to ja a nie kto inny, takie logo rozpoznawcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciebie bez loga zapewne bym z dala usłyszała....

      Usuń
    2. heheheh też o tym pomyślałam :P

      Usuń
  4. Między innymi dlatego na każdym serwisie mam ten sam avatar. Niezmienne zdjęcie w błękitnym kapeluszu, które samo w sobie było nie bardzo udane, ale w tak małym formacie tego nie widać. A przynajmniej wszyscy wiedzą, że to "ta" lavinka a nie inna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz całkowitą rację, chyba muszę zrobić inwentaryzację cholernych avatarów, bo to uczucie rozpoznania gęby na spotkaniach blogerskich - bezcenne przecia :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.