nie dzielę się!

wtorek, 3 grudnia 2013

Znasz to?


-daj kubusiowi łopatkę .
-daj marysi lalę
-dasz na chwilę?
-nie bądź taka/taki, niech się pobawi.....


Zmuszamy dzieci by dzieliły się swoimi zabawkami, bo tak jest ładnie , tak wypada. Mają się dzieli, by na egoistów nie wyrosnąć.

To to jest egoizm? Egoista to ktoś myślący tylko i sobie, a nie ktoś kto broni swoje własności.

Dziecko buntując się przed dzieleniem mówi: to moje. Nie jest to żadna oznaka egoizmu.Jest to tylko stwierdzenie faktu. Czy ty np. dajesz znajomym swoje kosmetyki, szczoteczkę do zębów czy ciuchy, bo im się podobają? Nie, bo niby z jakiej racji. Są twoje. Osobiste. To właśnie czuje dziecko, gdy każesz się dzielić łopatką czy lalką.

Dzielenia się można nauczyć przez poczęstowanie kolegi/koleżanki cukierkiem, gdy ma się dwa w kieszeni  lub dokarmianiem ptaków zimą, a nie wydzieraniem z rak rzeczy osobistych. Moje dzieciaki nie były zmuszane do dzielenia się, nie wyrastają na egoistów, a ty dzielisz się?



wpis popełniona dla wmaglu

14 komentarze

  1. generalnie zdarzało się,że tak mówiłam ale do czasu,gdy przeczytałam gdzieś wypowiedź pani psycholog,która powiedziała,że jeśli w piaskownicy jakieś dziecko wyrwie naszemu zabawkę z ręki,a my powiemy - "daj mu/jej,przecież się pobawi i Ci odda",to właśnie zabijamy w nim poczucie własności - tak jak napisałaś,my się kosmetykami nie dzielimy ! Należy powiedzieć dziecku wyrywającemu,że to zabawka Andrzejka/Zuzi/Szymonka i teraz on/ona się nią bawi,ale jak skończy i będzie chciał/chciała - to pozwoli Ci się pobawić. I od kiedy to stosuję,moje dzieci już wiedzą jak się zachować,bynajmniej w 50% przypadków,bo przecież to wciąż są dzieci i często zapominają o tym,co mama im do głowy wkłada :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie! Jestem całkowicie za! W książce P.Zawadzkiej jest dokładnie to samo napisane.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja tu powtórzę to co na maglu ;)
    Nie mylmy dzielenia się z prawem do własności. Dzieci też lubią mieć poczucie, że coś jest ich, co nie musi kolidować z dzieleniem się. Można taką sytuację w piaskownicy rozwiązać poprzez: 'Staś chce się pobawić Twoją zabawką, jeśli Ty się nią teraz bawisz to zastanów się czy możesz pożyczyć Stasiowi ją jak skończysz się bawić lub może wymienicie się wtedy zabawkami, podzielicie i każdy pobawi się nową zabawką, a potem wasze własności do Was wrócą?' . Owszem nie można zabierać dziecku zabawki, ani kazać mu 'dać koledze', ale dzielenie się to nic złego, więc można znaleźć rozwiązania pośrednie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mówię,ze dzielenie się jest złe,
      chciałam jaskrawo naświetlić temat rodzicom,
      którzy za wszelką cenę świetnie bawiącemu się dziecku wyrywają wręcz z raczek zabawkę,bo sąsiadka krzywo się spojrzy,jak się nie podzieli (niestety tacy też są :( )

      Usuń
  4. Tak tak tak, zgadzam się że tak robić należy z obcymi, ale co począć w domu?
    Nienawidziłam jak mi matka mówiła "on jest młodszy ustąp mu" a ja miałam ochotę go właśnie zakopać żywcem....
    łapię sie na tym, że dla świętego spokoju mówię mojemu żeby się z siostrą podzielił.....:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dziś mam żal do rodziców, że najpierw pytali, czy moja młodsza (o 6 lat) siostra może wziąć coś mojego, a gdy się nie zgadzałam (może czasem tylko dla idei), to... i tak oni jej pozwalali :-(

      Usuń
    2. buba, dokładnie, późniejszy żal, niesmak,poczucie niesprawiedliwości ze strony najbliższych
      (temat mi bardzo bliski, bo pokój, który był do tej pory królestwem gabi , zamierzam przekształcić na królestwo gabi i melci- lekko nie jest )

      Usuń
  5. Najpierw pozachwycam się świątecznym tytułem bloga na górze strony: bardzo, bardzo mi się podoba! :-)

    A potem powiem tak:
    nie pożyczam czegokolwiek komukolwiek! Ba, ostatnio niechętnie pożyczam cokolwiek.
    I mojej córce nigdy nie kazałam "pożyczać" jej zabawek, a nawet zachęcałam, żeby chowała te, którymi nie chce się dzielić z innymi, gdy miały przyjść do nas jakieś dzieci.
    Oceniam ją teraz jako minimalną egoistkę... hm, powiedzmy tak: najpierw myśli o sobie (ma 9 lat), ale wyobraźcie sobie, że np. dba by dla jej koleżanek zawsze były w domu cukierki/mentosy (sama ich nie jada). Jednocześnie potrafi powiedzieć, żeby któraś z koleżanek czegoś nie brała, ani nie kładła na podłogę (bo np. z danym pluszakiem lubi spać i woli go mieć czystego). Moja córka ma 9 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja podobnie, serce by innym oddała, ale są rzeczy tylko DLA NIEJ

      Usuń
  6. Moja mama ma tę staroświecką manierę strachu o to 'co ludzie powiedzą'. Ale ja tego nie znoszę. Dlatego zgadzam się z Pani opinią.
    W piaskownicy pozwalam Amelce na samodzielne uspołecznianie się, jednocześnie weryfikując niektóre jej zachowania (no jeśli komuś przyłoży podczas walki o swoją własność to wiadomo). Myślę, że w nauce dzielenia zabawkami nie ma nic złego dopóki nie zahaczamy o zmuszanie. Dobrze, żeby dziecko wiedziało, że MOŻE się podzielić, bo to jest ok i inne dziecko nie zabierze mu zabawki na zawsze, ale NIE MUSI jeśli nie chce. Czy też, jak już ktoś wspomniał, nauka wymiany - to też miła umiejętność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba tylko dobrze wyczuć moment, gdy pytamy własnego dziecka: "Czy możesz mu pożyczyć to i to?", "Czy on może pobawić się chwilkę Twoim tym i tym?". Bo jak ma dziecko odmówić, gdy patrzy/słucha drugie dziecko i jego mama/babcia/tata?

      Usuń
  7. A ja zawsze mówiłam taki wiek że moje sie dzielić nie potrafi i...wyrosło i zaczeło się dzielić

    OdpowiedzUsuń
  8. Adaś ma dużo zabawek innych niż np kuzyni i jak przyjadą się mogą tym bawić. Nie zabierają tego do domu, co to to nie. Tez się Adaś buntuje bo to jego, że on teraz chciał się tym bawić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z tym co napisałas w 100% mimo,że czasami sama mówię: daj, pozycz, nie ubędzie Ci..ale w głebi siebie mysle- ja bym nie dała:) To tak bardziej w stylu, musze coś zrobić bo pomysla ze wychowuje egoiste, tym bardziej ze mlody jedynakiem jest...

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.