5 KROKÓW DO ZNISZCZENIE UDANEGO MAŁŻEŃSTWA

piątek, 30 grudnia 2016

  Każdy związek da się unicestwić. Największa miłość może stanąć na skraju zagrożenia, a co dopiero mówić: małżeństwo.
Większość małżeństw to bardzo krucha instytucja, oczywiście poza tymi połączonymi na dziesięciolecia kredytem. Rodzina balansuje na linie, próbując utrzymać równowagę. Znalazłam pięć  skutecznych sposobów, jak ją rozwalić. I nie jest to wcale kochanka, czy kochanek. Posiadając tę wiedzę możecie ochronić własne...

1. Najskuteczniejszym sposobem prącym do przodu niczym taran są teściowie (taki twór czerpiący siłę od pokoleń). Niby ludzie normalni, a z chwilą stania się teściami wrastają w utratą opinię i wyżerają małżeństwa od środka.

2. Dzieci. Tak, jeśli do tej pory byliście zgodni, to wystarczy pomyśleć o dzieciach,od razu znajdziecie tysiąć powodów do kłótni, bo każdy ma swój pomysł na ich wychowanie.

3. Wspólne mieszkanie z teściami. Tu zalecam zamiast tego pomysłu od razu złożyć pozew o rozwód- wychodzi taniej i mniej boleśnie.

4. Dobre rady. O tak! Słuchając, jak to sąsiadka jedzie po raz trzeci w tym roku do sanatorium czy spa, bo sąsiad  ZARABIA, a ty, jak to? Nie jeździsz? Albo dzieci sąsiadów w szkole prywatnej, czterdzieści zajęć dodatkowych, obowiązkowo jazda konna , a u was tylko basen raz na dwa tygodnie? Oni czwartą działkę sprzedają, a ty nadal kątem u teściów mieszkasz? (tu poza rozwodem oczywiście depresja gwarantowana)

5. Brak kredytu na sto pięćdziesiąt lat. Dokładnie, taki kredyt scala. Nawet, jak masz upierdliwych teściów, sąsiadów z cudownymi radami i  dzieci ponoć każdy wychowałby lepiej od ciebie, przetrwasz mając kredycisko, bez niego rozpad murowany ;)

Brońcie się moi mili :)))))).






     

                                                          Masz kredyt, dzieci, teściów? Polub.

                                                   

50 komentarze

  1. Zgadzam sie w 100% !!! :) A najbardziej co do kredytu.:) My zawsze, kiedy się ''rozwodzimy'' mówimy do siebie,że gdyby nie kredyt to już byś był (a) wolny(a).;) A i dzieci też potrafią nieźle namieszać, szcególnie potem, kiedy juz mówią i mowią bzdury: tatusiu, bo mama się przytulała z XX..itp brednie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz czytając to dochodzę do wniosku ze my juz dawno powinsmy być pannami z odzysku jest tylko jeden problem serce nie sluga i niestety kochamy te nasze polowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mów za siebie, kochana, ja raz się już rozwiodłam :p

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. wiesz, że w przypadku rozpadu małżeństwa wina leży zawsze po obu stronach: teściowej i teścia :p

      Usuń
  4. Heh zgadzam się w 100 % :) Nie wyobrażam sobie mieszkać z teściami, czy nawet moimi rodzicami a dobre rady... ehh bez komentarza ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No jakie to prawdziwe! Moi teściowie całe szczęście mieszkają osobno ale przez pierwszy rok małżeństwa byli zdecydowanie za blisko i o mało byśmy się nie rozwiedli szybciej niż ślub wzięliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie podobnie. wytrzymałam niecały rok z teściami - później powiedziałam, że albo wyprowadza się ze mną, albo zostaje z mamusią.

      Usuń
  6. Co do teściów zgadzam się w 100%. Tylko mąż tego nie rozumie. A dzień bez teścia to dzień stracony, przecież...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najcięższa robota żony: odcinanie pępowiny :(

      Usuń
  7. hahaha z tymi teściami to prawda i mam to nieszczescie u nich mieszkac. Tesciu jest git ,ale tesciowa za dwojke nadrabia ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mieszkanie z teściami,znam to :(
      oboje rozchwiani emocjonalnie, popadają w różne skarajności z zachowaniem,nigdy nie da się tego racjonalnie wytłumaczyc

      Usuń
  8. uroki
    teściowie to typowa zmora, jakoś im się chyba koduje podłość,zołzowatość i wścibstwo wraz z przyjęciem przez nich owego tytułu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to jakaś epidemia, zarażanie się "charakterkiem" tuż po ślubie dziecka własnego...

      Usuń
  9. aaaaaaaaa ;( to już przed ślubem powinnam się rozwieść haha teściowa już przed ślubem była potworem, po urodzeniu małego zaczęły się kłótnie, sąsiadów z dobrymi darami mam mnóstwo typu tamci już się wybudowali a wy jeszcze nie.... mieszkam 4 lata z teściami i nie wyrabiam psychicznie :/ fakt oddalamy się z mężem od siebie ... chyba trzeba wziąć kredyt na ta budowę :P tylko pytanie kto nam go da hahaha :P aaaahhh KOCHAM CIĘ ŻYCIE :/

    OdpowiedzUsuń

  10. Kurde czas pomyślec o kredycie bo 3 dzieci na karku a kredytu brak :P

    OdpowiedzUsuń
  11. zgadzam się w 1000%, że kredyt scala i to bardziej niż przysięga małżeńska, zdecydowanie trudniej się z niego wyplątać.
    według mnie nie tylko mieszkanie z teściami może rozwalić małżeństwo, ale w ogóle takie wielopokoleniowe, mieszkanie z rodzicami czy potem z dorosłymi dziećmi - dla mnie horror nie do wyobrażenia (moje dzieci, chociaż małe już są uświadomione, że po studiach OUT, a my sobie ich pokoje przerobimy na salę kinową i salę do ćwiczeń ;-)))
    pozdrawiam - fajny blog!

    OdpowiedzUsuń
  12. fajne wnioski :)
    my na szczęście z teściami nie mieszkamy,duży plus dla nas!
    do wychowania nikomu nie pozwalam się wtrącać,nawet mężowi :P przynajmniej jak coś pójdzie nie tak,będę wiedziała,że to tylko moja wina haha
    a dobrych rad nie słucham i zawsze odpowiadam z sarkazmem,że trzeba się najpierw do tych rad samemu stosować a dopiero potem komuś radzić :D
    kredyt nam się kończy we wrześniu więc będziemy czyści haha

    OdpowiedzUsuń
  13. to oczywiscie wszystko prawda i zgadzam się, bo mnie 1, 2 i 4 tez dotyczy z całym wachlarzem mozliwości, ale o ile więcej może być argumentów na przeciwwadze. To co wymieniłaś, pochodzi z zewnątrz. Następny post napisz o tym jakie rzezy scalaja małżeństwo. Bo czasami naprawdę wystarczy troche wysiłku... :) pozdrawiam i życzę szczęścia w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uff poza dziećmi nic mnie nie dotyczy.
    Nie mam skłonności samobójczych by mieszkać ani z rodzicami męża,ani swoimi.
    Suchy chleb,ale na swoje.

    OdpowiedzUsuń
  15. Od teściów gorsza tylko teściowa bez chlopa wchodząca w życie nawet do sypial;ni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie! wiem z doświadczenia,przy byłym mężu taki egzemplarz-wyjątkowa zaraza
      ale zmasowana siła o podobno przyjaznych zamiarach atakuje z zaskoczenia

      Usuń
  16. Post przeczytałam przyszłemu mężowi! :D
    wysłuchał i stwierdził " Co za mądra babka to pisała! "
    Także gratuluję :D :)))
    Teściowa, i love you :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytałam twój komentarz mężowi :)))))))))))))))

      Usuń
  17. Oj tam oj tam, teściowie też ludzie. Moja "teściowa" jest najukochańszą istotą na świecie, mieszkamy razem od wielu lat i jak ze swoim Niemałżem (teoretycznie pomimo dziecka nadal żyjemy na kocią łapę) mogłabym się rozstać 10 razy, o tyle teściowej z łap nie puszczę. Moja Ci ona! ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym nie miała z małżem ślubu tez byli by milsi, z obawy, że zawinę się i dzieci nie zobaczą

      Usuń
  18. Ze znajomymi zawsze sobie zartujemy,ze w dzisiejszych czasach nie trzeba brac slubu-wystarczy kredyt :-D tak wiec zgadzam sie w 100% .co do innych punktow tez :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ze znajomymi zawsze sobie zartujemy,ze w dzisiejszych czasach nie trzeba brac slubu-wystarczy kredyt :-D tak wiec zgadzam sie w 100% .co do innych punktow tez :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredyt okazuje się trwalszą instytucją ;)

      Usuń
  20. Hmmm... Nie mamy kredytu, mieszkamy sami, ja mam teściów cudownych, bo daleko, ale mój mąż na teściową narzeka... Kiedy jeszcze mieszkaliśmy z moją mamą to myślałam że oszaleje, ciągle próbowała mi udowodnić że mój mąż nie jest mnie wart, a ona lepiej wie jak wychować naszą córkę... Nasze kłótnie się skończyły jak się wyprowadziliśmy i zaczęła się prawdziwa sielanka, z przerwami na codzienność ale nie narzekam - w końcu...
    Gdyby jeszcze nie te telefony od mojej mamy i ciągłe pretensje,że rzadko przyjeżdżamy, ale sama to sobie ukręciła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zmień numer i dzwoń kiedy uznasz za stosowne ;)

      Usuń
  21. Zgadzam się z Tobą. :) Dochodzi jeszcze nieuzasadniona zazdrość o wszystko, nawet o pracę, zarobki, o każde spojrzenie innej płci. :) Dzieci też potrafią dołożyć swoje :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Prawda! Dobra teściowa to dwa metry od domu i dwa metry pod ziemią :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Teściowie jak teściowie ale gdybym miała mieszkać z moimi własnymi rodzicami to bym dostała szału. A tak jedni 100 km, a drudzy 160 km od nas i żyje się cudownie. :)
    A kredyt faktycznie działa cuda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Steefa bezpieczeństwa ponad 100 km, to dobra opcja :*

      Usuń
  24. Lecę po kredyt :-P
    Jakim cudem my jeszcze jesteśmy małżeństwem? :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawialiśmy i po kilku latach przypięczętowaliśmy kredytem ;)

      Usuń
  25. No niestety lubię;)
    Naprawdę sporo celnych spostrzeżeń!

    OdpowiedzUsuń
  26. Skoro tak jest źle, z utrzymaniem związku, to po co zaczynać? To w sumie działanie nielogiczne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy odrobina poczucia humoru jest ci naprawdę obca?

      Usuń
    2. Właściwe, to tak. Dlatego moje relacje międzyludzkie, nie zawsze wychodzą. Ja jestem hmm sztywny, i cały czas czujny.

      Usuń
  27. Ja swoją teściową znam już 36 lat- każdej kobiecie życzę takiej teściowej.
    Syn niedawno ożenił się,młodzi nie mieszkają z nami- i na całe nasze szczęście :) Pozdrawiam Dorota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo Dorotko. Młodzi powinni być na swoim :*

      Usuń
    2. A jak nam dobrze ,samym bez dzieci . . .tylko,że syn ma ciągle klucze do domu , ale synowa nauczyła go, że zawsze trzeba się zapowiedzieć- mądra kobieta :)

      Usuń
  28. Można się rozejść mimo kredytu, serio :) Co do teściów, miałam takich dywersantów, którzy niszczyli wszystko co trwało razem. Dla zasady, zwłaszcza teściówka. Nie życzę, naprawdę. Za to moja mamę, mój eks do dziś miło wspomina. ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Teściowie na odległość, to najlepsi teściowie ;) Zgadzam się ze wszystkim, poza kredytem. Żadne pieniądze nie byłyby w stanie przekonać mnie do pozostania w nieudanym małżeństwie :P

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.