matka sie uwywnętrznia

środa, 20 listopada 2013

         Kolejna nominacja (uwielbiam takie zabawy), tym razem mam was zaskoczyć?

                       Przez Mamaronia i Matka jeszcze nie wariatka nominowały mnie do:

       
   Przystępując do zabawy zgadzam się ujawnić 7 nieznanych dotąd faktów o sobie i nominować kolejne osoby do zabawy.

                  Zatem ruszamy. Czego o mnie nie wiecie lub macie tylko mgliste wyobrażenie?

 1. Jako nastolatka miała szczura Hajpę (kolega kupił, a gdy jego rodzicielka to odkryła, powiedziała:  "mieszkasz z nim na dworze", była zima, matka stanowcza, szczur wylądował u mnie).

 2.  Miałam 12 kolczyków w uszach (obecnie rzadko nosze dwa).

 3. Jestem uzależniona od ciepłych lodów i waty cukrowej i kolorowych chrupek kukurydzianych (słodycze   pochłaniam w hurtowych ilościach nie tyjąc po nich).

 4. Przez półtora roku mieszkałam u znanej rzeźbiarki na stancji.

 5. Samodzielnie pomalowałam całe mieszkanie.

 6. Meczy mnie bałagan ( w czystym domu relaksuję się).

 7. Założyłam Benię (niektórzy już może wiedzą, że szyję ubranka, podusie, kocyki,zabawki...), ale nie wiecie, że Benia  również pierze dywany, tapicerki samochodowe i meblowe.

                                                             Nie boli , aż tak,prawda?

                                                             Kogo pociągnę za język?

                                                     http://kropleszczescia.blogspot.com/

                                                     http://www.gabrys123kornelka.blogerki.pl

                                                     http://jadalna.wordpress.com/

                                                     http://mamydopogadania.blogspot.com/

                                                     http://babka-polka.blogspot.com/

                                                     http://ciepelkowo.blogspot.com/ 

Jest oczywiście wiele wspaniałych blogów, które mam na myśli, tylko, że one zostały już powiedziały o sobie prawdy dotąd nieznane :).

                                                      

11 komentarze

  1. Oż Ty! Nienawidzę Cię za punkt trzeci. Dokładniej za fragment "nie tyjąc po nich" ! I jeszcze powiedz u której rzeźbiarki?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U moje kochanej NONY Mireckiej-Maciejwskiej na Sadybie :D (cudowny okres w moim życiu )

      Usuń
  2. Oj! Dziękuję! Teraz muszę pomyśleć, czegoż to jeszcze o mnie nie wiecie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Miałam tylko 11 kolczyków, ehhh (ale za to jeden w płatku ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och,ja też :) nawet wariatce przyszło do głowy pępek przekuć
      teraz mam trochę przwiewów przez te pozostałości po kolczykach

      Usuń
  4. Fajnie, fajnie. Super pościak :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bożenko, zapraszam. Moje grzechy już na tapecie :D http://kropleszczescia.blogspot.com/2013/11/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też miałam dużo kolczyków kiedyś:). Niestety mogłam pochłaniać ogromne ilości słodyczy i nie tyć tylko w ciąży, bo według ilości słodyczy jakie zjadałam to powinnam była dobić do 100 :D A teraz z każdym spożytym batonikiem czuję się cięższa.

    OdpowiedzUsuń
  7. oj słodycze jestem czekoladocholikiem

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Bozenko , ja miałam całe ucho i łaziłam jak skin całkeim łysa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. reniu, a nie miałaś pytań zimą: nie marzną ci uszy od kolczyków? bo ja wciąż takie słyszałam

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.