mam dzieci, kocham tylko jedno....

poniedziałek, 11 listopada 2013
Posiadanie dzieci, to dla niektórych luksus, dla innych zbytek,  przypadek, spełnienie marzeń, udręka....

Widzicie rodziny z dziećmi? Jak je postrzegacie? Wesołe, rozbiegane dzieci - łagodni, wyrozumiali rodzice. Ciche, spokojne - wyciszeni rodzice. Hałaśliwe, meczące, wszędobylskie - nerwowi rodzice... Gdyby taka klasyfikacja dawała odzwierciedlenie w rzezcywistości.

Spokojny, na pozór czuły rodzic, w pieleszach domowych zdejmuje swą maskę. Staje się niecierpliwy, okazuje dziecku niechęć, jednocześnie hołubiąc, zachwalając i stawiając, jako przykład dziecku "gorszemu". Widzicie takie przypadki? Może sami doświadczyliście?

Boli, prawda? Bycie tym gorszym, nieważnym, niekochanym....

Ile rodzin ma swoich pupilków? Jak często słyszymy synek  mamusi, córeczka tatusia? Dlaczego dzieje się tak, że najpierw dziecko nosimy pod sercem, wyczekujemy,a potem go nie kochamy????

Co powoduje podział między dziećmi? Kiedy takie dziecko przestaje czuć się gorsze?

Można tak się czuć przez 30lat, przejdzie kiedyś?

9 komentarze

  1. smutne co napisałaś ale niestety prawdziwe. U mnie na szczescie nie bylo "gorszego" dziecka, ale po moich rowiesnikach u ktorych byl ten problem widze, ze to zostaje na zawsze, swiadomosc bycia "gorszym". Ale i rodzicom takich dzieci tez sie poznie obrywa, z tego co widze zostają tak naprawde sami na starosc. Dzieci szybko sie usamodzielnily i opuscily gniazdko. Odwiedzaja jak musza. Na razie mam tylko corcke, jak bedzie pozniej nie wiem, czy bedzie miala rodzenstwo czy nie. Ale mam nadzieje ze nigdy ani ona, ani rzadne moje ewentualne kolejne dziecko niebedzie czulo ze jest tym "gorszym".

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nigdy nie przechodzi. Zawsze jest poczucie bycia gorszym - popełniłam pewien błąd, bo robiłam wszystko, żeby zaspokoić nie swoje aspiracje a kogoś, żeby w końcu usłyszeć: Super, udało Ci się, jestem z Ciebie dymna/y. Później zrozumiałam, że ta potrzeba nie minie, ale też nigdy nie będzie zaspokojona - odcięłam się od tego i jestem szczęśliwa. Jestem wspaniała i cudowna dla moich najważniejszych w życiu osób - to mi w zupełności wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz ja zawsze czułam się gorsza, miałam 3 siostry i byłam zawsze na końcu.
    Straszna bardzo dobrze się uczyła, była mądra,
    młodsza tak samo, do tego była strasznie wrażliwa.
    Najmłodsza była prześliczna... a ja byłam wiecznym łobuzem, bez talentów, kiepsko się uczyłam do tego...
    Tymczasem moim największym idolem był tata. Robiłam wszystko dla niego, wstawałam rano, paliłam w piecu, przed jego powrotem rąbałam drzewo żeby on nie musiał, pompowałam wodę żeby zawsze miał pełną beczkę, robiłam pranie całej rodziny (a wtedy nie mieliśmy jeszcze automatu) - tylko dlatego że to był obowiązek taty. A byłam tylko dzieckiem. Potem książki kupowałam te co on, filmy fantastyczne - bo kochał je tata. Kupowałam, odkładałam i co wizyta w domu to mu je podrzucałam.
    Nawet jak zaszłam w ciążę to pierwsza moja myśl jak tata się ucieszy gdy będzie chłopiec bo zawsze marzył o synu... Ja urodziłam synka a tata umarł....
    I wtedy została taka pustka - bo wszystko za czym w życiu goniłam przestało mieć sens. Bo to nie były moje marzenia. Ech...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tekst drastycznie odzwierciedlający rzeczywistość i tu niestety kolejny przykład niedojrzałości rodziców nie raz jest to nawet nie kontrolowane bezmyślne niestety dla dziecka może być w przyszłości tragiczne (niedoceniane i mniej kochane dzieci częściej sięgają po urzywki typu narkotyki alkochol a tagrze szukają miłości ...... Skutki tego opisalas w poprzednim poscie :( )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciężki temat... Jak byłam młodsza to wydawało mi się, że mój brat jest bardziej kochany ;) Na szczęście u mnie tylko się wydawało. Nas rodzice po równo traktowali, nie ukrywam, że wspaniała rodzinka mi się trafiła. Niestety znam i takie, gdzie jedno z dzieci jest lepsze, ważniejsze, bardziej kochane niż drugie. Nawet teraz gdy są to dorosłe osoby. W jednym przypadku widzę co takie postępowanie robi z człowiekiem i z jego rodziną... I nie mam bladego pojęcia czemu ludzie tak postępują, tak różnie traktują...

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja miałam do czynienia z tym zjawiskiem w rodzinie ^^ No, ale rodzice z czasem zrozumieli, że wszystkie dzieci należy kochać tak samo i tyle samo zainteresowania im okazywac. Niewazne czy są starsze czy młodsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie traktowanie wpływa przede wszystkim źle na relację między rodzeństwem i to jest najgorsze. Polecam książkę "Rodzeństwo bez rywalizacji" porusza ona bardzo wiele kwestii właśnie w tym temacie i pomaga uniknąć wielu błędów wychowawczych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podział i rywalizacja między dziećmi to tylko wina rodziców. Widzę ten problem między mną a siostrą. W pewnym momencie same się postarałyśmy, żeby zatrzeć te granice.
    Zadbam o to, aby moi synowie nigdy tego nie doświadczyli.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj smutny temat poruszylas. No i niestety ciezko na te pytania odpowiedziec. Niestety spotykamy sie z takimi przypadkami na codzien, a wszystko to prowadzi do nienawisci i rywalizacji pomiedzy dziecmi.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.