i po trzykroć się nie kajam...

środa, 6 listopada 2013
Matka nie należy do osób subtelnych. Zaklnie szpetnie nie raz, nie dwa. Po katach dziatwę rozstawi.

Do koga ma mieć pretensję? Za to, że dzieci niedobre, a gdzie jest jakaś definicja odkąd dokąd dobre)? Nie słuchają, tylko robią co chcą, bo podobno nie powinno się dziecka tłamsić ni ograniczać, wyrosnąć może na zakompleksiną niemotę, a tego matka by nie chciała.

Kilka osób już nas nie zna za bezpośredniość i swobodę w zachowaniu dzieci. To co, matka ma je w klatkach trzymać, zakneblowane? Do ludzi nie puszczać, bo świata ciekawe?

Matka popełniała błędów wychowawczych bez liku przy pierworodnym, powieliła je i dołożyła z tuzin nowych przy córce, zanim malutka dojdzie do przedszkola,matka napisze książkę: "Po trzykroć ci powiem,jak dzieci nie wychowywać".

Pytanie nasuwa się zapewne do czego matka znów pije?  Ano do siebie.

Córka ostatnio oświadczyła, że w TEJ różowej  kurtce wygląda ch....wo,
a dziś w czarnej jest TEN pier...y zamek.

Dobitne, acz śmie matka twierdzić,iż placówka edukacyjna, do której dziecko uczęszcza również dołożyła tu co najmniej trzy grosze.

Jak kara i nauczka?

Może kazać jej napisać w zeszycie ze sto razy:

"Nie będę więcej mówiła, że różowa kurtka jest....."

Przy okazji poćwiczymy ortografię ;).



3 komentarze

  1. Magicznym piórem na dłoni oczywiście ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tam ,mięsem każdy lubi rzucać ... ;);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwłaszcza, że robi to 7latka, bo jak twierdzi jej brat tez tak mówi (u nastolatka ciężko wytępić manifestację dorosłości ;) )

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.