asertywność matki

niedziela, 24 listopada 2013
       Większość z nas, jako matki pragnie dzieciom swym nieba przychylić.

Ulegamy widząc te wielkie ślepia  wlepione w nas oraz słysząc cichy (lub stanowczy) głosik. Dzieci to wiedzą, wykorzystując nas na każdym kroku.

Jak odmówić kiedy  PROOOOSI.... (a skamlenie dzieci mają opanowanie do perfekcji)?. My, jako matki łase na pochlebstwa łapiemy się na to:


-mamusiu, ja cie tak prooooszęęęę...
-kochana mamusiu, wiesz, że to ostatni raz, a teraz kuuuup mi....
-kocham cię, teraz ty pokaż, jak mnie kochasz
-błagammmm...

i jeden z moich hiciorów:

-całe życie o takim marzyłem.... (oczywiście wywrzeszczane na cały sklep)

Brak nam asertywności, choć legenda głosi, że podobno, jakiejś matce udało się powiedzieć NIE.
A sępy krążą,karmiąc się coraz to wymyślniejszą reklamą w tv.

Zwłaszcza teraz, zanim opanuje nas szał zakupów apeluję do was o odrobinę rozsądku (jeśli któraś ma go w nadmiarze, to chętnie przyjmę, bo moje stanowcze nie skutkuje  powrotem do domu z kolejnym nie planowanym zakupem).


Polub, odwiedzaj mnie częściej.
                                                        

5 komentarze

  1. to chyba ja jestem tą matką z legendy bo zdarza mi się powiedzieć dziecku nie nawet gdy krzyczy sapie prosi błaga potrafię powiedzieć NIE zwłaszcza na słodycze gdy chce soczek jogurt owoca proszę bardzo nawet dwa ale cukierkom lizakom kinder niespodziankom mówię nie.
    choć na razie nie zdarzało nam się by dziecie o zabawki prosiło błagało myślę że tu będzie podobnie tylko że będę wtedy proponować książki.
    Ale u nas tą rolę "dobrego" kupującego do perfekcji opanował mąż więc ja muszę być tym stopującym

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również, choć mój syn mając juz ponad dwa lata jeszcze nigdy mi nic nie zawołał w sklepie ani markecie:) Mimo,że bywamy tam bardzo często, Biedronka np. codziennie i dlatego jest juz przyzwyczajony:) A może jeszcze przyjdzie czas na histerie?? nie wiem, ale wiem jedno,ze potrafi wziąć wypasiona zabawkę, obejrzeć i odłożyć na miejsce:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh tak masz rację. Dobrze, że mój 4 miesięczny synek jeszcze tak nie wymusza :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie mów,że taka bardzo uległa jesteś,
    czy ktoś zdaje sobie sprawę ile trzeba sie nakombinować, by ta podobno mało asertywna kobieta nie odmówiła?

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.