wyciszona, po mamusi....

Dziecię moje najmniejsze, jako starsze rodzeństwo rozdarte i stanowczo manifestujące zdanie własne.

Od pierwszych dni powtarzane miała: czekaj, jest was troje , każde po kolei.
Maleńka będąc czekała, po kilku miesiącach dziecina kumata się bardziej zrobiła i zaczęła wnioski wyciągać:
kto głośniej krzyczy-ten wysłuchany.
Dziecię rozumnym będąc drze się, jak pozostali, by dopiąć swego.

Matka jednak zawsze dba by subtelne dzieciątko delikatnie wprowadzać w otoczenie. Ostatecznie dziewczynka powinna być subtelna, cicha, spokojna, stonowana...

Matka zabrała dzieciątko by starsze dziecię ze szkoły odebrać (jak nie zapomnę na którą dzieciak ma do szkoły, to pomylę godziny odbioru). Stoi na korytarzu z dzieckiem na reku,jak ta palma.


DRRRYYYYYY!!!!!!!!!!!

Przerwa.Wkomponowana w ścianę stara się matka pamiętać, że też uczniem była, ale Q... jakoś jej to średnio wychodzi. Wrzask, pisk,jazgot,płacz, histeria - pakiet cały. Dziecię do siebie matka przytuliła, co by urazu jakiego nie miało. A  malutka co? Rozejrzała się, rzęsami zatrzepotała i wielki uśmiech pojawił się na jej pyszczku.

Widać warunki dziecku odpowiadają,zapewne poczuła się, jak w domu...

CONVERSATION

3 komentarze:

  1. Lahahaha :) Ja póki co delektuje się ciszą.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :D ja też zawsze jak w szkole napatoczę się na przerwę to się zastanawiam jakim cudem wytrzymywałam ten jazgot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciężko nie trafić na przerwę odbierając dziecko po lekcjach ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.