jak nie gówno to palant na drodze!

wtorek, 29 października 2013
Każdy ma jakąś przeszłość, mniej lub bardziej kolorową, ale ma. To może zabrzmieć dziwnie, zwłaszcza dla potomstwa, ale nawet matka ma przeszłość, taką sprzed....

Sprzed bycia matką!

Dawno, dawno temu (i nie liczcie to na bajkę), matka, nie mając jeszcze zamysłu bycia matką miała obiekt zainteresowań. Obiekt był (przynajmniej wtedy tak sądziła) uroczy: niebieskie oczy, loki.... Q...! Ze swoimi prostymi, jako drut włosami gapiła się na TE loki psioczącz nad brakiem sprawiedliwości na świecie. Do tego te oczy! Matka będą jeszcze nieletnią, acz uważając się za strasznie dorosłą oczy miała, jakie miała: szaro-niebiesko-zielone (takie sinopapuciaste, ni pies ni wydra), za to w oczach obiektu tonęła. Na szczęście całe obiekt tonął w oczach swej dziewczyny, więc matka obeszła się smakiem.


Widząc obiekt 20lat później matka powinna na kolanach Częstochowę co najmniej dwa razy w roku odwiedzać, za ówczesny bark zainteresowania. Mówi się zejść na psy- obiekt zszedł poniżej tego określenia.


Kolejny obiekt, nazwijmy go nr2, był dowcipny (więcej dobrego nie może taka rzecz o nim). Na nieszczęście własne matka się zapatrzyła na tyle długo, że obiekt nr2 matkę wyhaczył.Burzliwa znajomość z owym obiektem odbijała się czkawką, gdy rozwód ciągnął się lat trzy- taka niekończąca się opowieść.

Patrząc z perspektywy matka do wniosku dochodzi, iż gust miała fatalny. Za grosz smaku i wyczucia.
Jak to dobrze, że człowiek z wiekiem się choć trochę uczy, chyba...



5 komentarze

  1. :) ja mam gorzej czyżby hormony przyćmiły mi jasność umysłu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcesz usłyszeć drugie dno?
      oj może się dziać.... ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.