chamstwem w ułomność

Pamiętacie szkołę, przedszkole?
Kto z nas nie miał w klasie piegowatej Anki, rudej Małgośki, Kaśki z odstającymi uszami czy okularnika jarka?
Pamiętacie przezwiska? Łatka przypięta nieopatrznie przez kogoś ciągnęła się do końca podstawówki.
Anka walczyła latami, by piegi wybielić, Małgośka ścięła swoje piękne włosy w nadziei, że przez to zrobią się mniej rude, Kaśka zawsze powtarzała, że podda się operacji, co uczyniła,  a jarek.... no cóż nasz okularnik zawsze z boku, bo piłka niebezpieczna,bo okulary się stłuką, bo powinien być ostrożny.

Każdy ma defekt mniej lub bardziej widoczny,który spędza mu sen z powiek. Jest ciężarem, którego kompleks przesłania beztroskie dzieciństwo, życie dorosłe.

 Dziecku nie przeszkadza odmienność innego , zanim dorośli mu  tego nie uświadomią.

Pierworodny mój z pięknymi rudymi włosami. Problemem było dla niego to, że wołają za nim ...rudy. Powtarzałam wołaj i ty za jednym,czy drugim: blondyn, szatyn, o co ta obraza? to twój kolor włosów, piękny kolor. Co ciekawego w klasie była ruda koleżanka, której kolor włosów zauważyła reszta klasy dopiero po 4 latach, gdy wychowawca porównał jej włosy z włosami młodego. Teraz większość z zazdrością patrzy na jego lwią grzywę, wtedy kolor był jego przekleństwem.

Są jednak faktyczne ułomności, które osoba posiadająca je traktuje, jako codzienność, inni je dostrzegają, widzą jaskrawie, nie akceptują. Choroby, wypadki, wady wrodzone- ułomności, na które wpływu nie mamy.
Jak odbiera swoje wady osoba ułomna? A jak odbierają je inni?

Córka moja nosi okulary (jak znaczna część społeczeństwa), gdy pierwszy raz przyszłą do przedszkola w okularach (z którymi zżyła się od pierwszej chwili) koleżanka pokazała na nią palcem i wykrzyknęła: OKULARY!!!!Gabi uciekła z płaczem, ale wychowawczyni załagodziła sytuację tłumacząc dzieciakom, dlaczego potrzebne są niektórym okulary (koleżanka nie chciała być złośliwa, niemiła, czy szczególnie chamska, po prostu było to dla niej zaskoczenie).

Ostatnio jednak zdarzyło się, iż moja córka usłyszała od koleżanki z klasy obraźliwe: ŚLEPOTA. Córka moja dojrzalsza ode mnie odparła: nie jestem ślepa, po prostu słabiej widzę niż ty, ale już cie nie lubię i nie będę się z tobą bawić.
Było jej przykro.Uczę moje dzieci nie szydzenia z innych, ale nie nauczyłam mechanizmu obronnego przed szyderstwami w swoim kierunku.

Kolejny ciężki temat-przemoc-w-szkole-agresywny-kolega.




CONVERSATION

5 komentarze:

  1. Ja też walczę z szyderstwami - niestety póki co czuję się na przegranej pozycji. Roksana co rusz przynosi do domu inne "Kąski" a ja aż siwieję, żeby wytłumaczyć, że tak się nie robi, nie wolno, to rani inne osoby ...
    mamo a wiesz że P powiedziała że F jest gruba? F jest gruba, gruba ...
    Mamo a wiesz że Y to dzidziuś bo nie umie mówić, O tak mówiła ...!
    Mamo a A mówiła, że B to cielak bo tylko cielaki ryczą ...
    codziennie jakieś teksty, codziennie jakieś łatki względem innych - bo on, bo ona, bo oni powiedzieli, że ten, że tamta że tamci to ... .

    Mamo, a wiesz jak przezywamy C? Dzidziuś brojuś! Bo broi i jest mały jak dzidzia ...

    Zastanawia mnie jedno. GDZIE W TYM CZASIE JEST NAUCZYCIEL!!! Czemu nie reaguje? Czemu pozwala pięciolatkom na wyzywanie się, szydzenie, żarty z innych. Ja w domu mogę tłumaczyć, mówić, prosić ... ale jeżeli moje słowa nie będą miały poparcia u innych, jeżeli inni dorośli nie będą reagować, jeśli nie zareaguje nauczyciel - to moje słowa pozostaną puste ... bo przecież inni tak mogą ... . A to tylko osiem osób w klasie ... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszłam do wychowawczyni, stanowczo zaleciłam doprowadzenie sprawy do końca, bo okazało się, że gabi się poskarżyła,a pani powiedziała, załatwimy to później,
      później okazało się duuuuużo później, a gabi została postawiona w stan oskarżenia, ze zaczęła,
      słowo, przeciw słowu,
      delikatnie mówiąc wtedy zagotowało się we mnie,
      pojaśniłam wychowawczyni,że z notorycznym kłamcą się nie negocjuje i nie wierzy mu się na słowo!
      koleżanka musiała gabi przeprosić w zamkniętej sali
      znów mi to ciśnienie podniosło, bo obrażać to ją mogła publicznie ,a przepraszać po cichu :(

      Usuń
    2. Nauczyciele wolą odwrócić się plecami, udają że nie widzą lub ... faktycznie nie widzą bo ich nie ma. Jeżeli nauczyciel nie reaguje od razu tworzą się takie właśnie przepychanki. "Bo on ją a ona jego" itp. A reakcja szybka i konkretna, wierzę, że ukróciła by problem. Dobrze, że nie zostawiłaś sprawy, dziwię się natomiast, że koleżanka nie przeprosiła Gabi na forum publicznym.

      Usuń
  2. U nas jest ten sam problem w szkole gdzie jest klasa integracyjna czyli są dzieci chore, z problrmami typu ADHD, itp: jednak sa dzieci które notorycznie wyśmiewają, oceniają komentują, poniżają uczę Korneli żeby każdego nie zależnie od wyglądu, statusu posiadania XBOXA czy innej rzeczy traktowała jednakowo, przekazuję wartości koleżeństwa, przyjaźni , niestety są dzieci które nie rozumieją słowa tolerancja, wyrozumiałość, akceptacja dla dzieci słabszych, dla inności, nauczyciel? który powinien nieść przykład, być autorytetem zamiata problemy pod dywan, uwarzając że nic się nie dzieje, lepiej być ślepy niż reagować, a brak reakcji daje przyzwolenie na wyzywanie, obrażanie, poniżanie, ślepota? może być piękna z tymi oprawkami na nosku, głowa do góry, rozmowa z panią i uświadomienie innych dzieci że świat składa sie z różnych dzieci, zdrowych, chorych i innych a te które wyśmiewają, one są ułomne uwarzając siebie za pępek świata. I dlaczego nie rozmawia sie na lekcji, na pogadankach o takich sprawach? W jednej ze szkół gnębione dziecko nie wytrzymuje i łyka prochy bo ile można nosić na sobie jazmo poniżenia, dlatego my jako rodzice reagujmy, tłumaczmy...
    PS. Mało mnie u Ciebie bo brak czasu ale czytam i jestem i piszę z profilu mego jedynego, więc podpisuję się Renata Mielczarek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas też była pogadanka z panią i postawienie sprawy jasno że albo ; Panowie ; przestaną bić innych, wyśmiewać, albo sprawa trafi do pani dyrektor lub mamy przecież kuratorium, a tego przecież nie chcemy prawda? ale czy mamy jako rodzice patrzeć jak nasze dziecko robi sie zalęknione, traci poczucie własnej godnosci, jak upada samoocena? a potem? ciągnie się ta łatka przez lata...a szkoła staje się zmorą ...

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.