poszłyyy!!!

poniedziałek, 16 września 2013
Wyczynem zdaje się już być spakowanie pięcioosobowej rodziny w 190tkę ( dobrze, że matce dupsko nieco schudło, to mieści się jakoś między dwa foteliki z tyłu. W jakże prestiżowym, 25letnim aucie matka wybrała się na podbój stolicy.

Jako szarańcza i inne egipskie plagi nalot na kawalerkę koleżanki zrobili. Niczego nieświadomą,z natury ufną osobę z kuchni matka wypędziła i w garach zaczęła grzebać ( bądźmy szczerzy, nasza piątka to, jak inwazja obcych). Niczego  matka nie potłukła, pod czujnym okiem pani domu pilnującej ostatnich dwóch szklanek, które się jej cudem ostały.

Po splądrowaniu zawartości lodówki, z widoczna ulgą widoczną  w oczach pani domu poszliśmy na plac zabaw. Matka plan chytry uknuła, pierworodnego z maleństwem do parku wysłała, by dziecię w ciszy zasnąć mogło. Nie przewidziała tylko jednego, iż bidon z piciem gaby pojechał w siną dal w wózku melki.

Adiego nie ma, melki nie ma, gaby nie ma, matka stwierdza:

- chyba zgubiłam troje dzieci

po czym z odprężeniem w głosie dodaje:

- chwilo trwaj....

Po zaledwie 20 sekundach relaksu na horyzoncie pojawiła się ruda czupryna młodego,którą przysłaniał triumfalny uśmiech ( siostra śpi- można było wyczytać z jego twarzy). Gaba, jak się okazało właśnie zwisa nad matczyną głową z drabinki i wcale nie zaginęła tylko wesoło ganiała na placu tuz obok matki.

Tyle w temacie,jak tomatka dzieci zgubiła...









6 komentarze

  1. hihi, uwielbiam twoje pisanie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż zrobić, skoro taka komedia trwa u mnie nieprzetrwanie...
      tylko dzielić się z innymi :D

      Usuń
  2. Ja też uwielbiam Twój "język" :D
    To Ci historia ;)
    Powiem Ci ,że gdy moja pierworodna (5 lat) znika mi na chwilę z oczu to też moja pierwsza myśl to "chwilo trwaj..." po czym po 2 sekundach zdaję sobie sprawę,że musi gdzieś broić i w popłochu szukam gdzie może być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas troje dorosłych opiekunów na czworo dzieci,w sumie to troje dorosłych i jeden prawie dorosły na troje dzieci, a i tak tego prawie dorosłego i dwoje młodszych zgubić się nam udało :)

      Usuń
  3. żal mi się znerwicowanej pani domu zrobiło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego bidulce nalot robimy najczęściej raz na dwa miesiące, szanujemy jej zdrowie psychiczne :)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.