troche prywaty, czyli nie tylko jesienna deprecha

Jesień zbliża się nieuchronnie, wszystkie znaki na niebie i ziemi ku temu wskazują. Ameryki matka nie odkryła. Jarzębina się czerwieni, kasztany się błyszczą, jabłonie owoc dają.... wszystko ładnie pięknie , złota jesień się szykuje, a matce po prostu w nogi zimno. Skarpety czas wyciągnąć i herbatę z goździkami zacząć popijać.

Jak cieszyć się pogodą, gdy zamiast uroków matka popada w jesienną deprechę? Demony przeszłości cień rzucają na słoneczne dni. Każda decyzja okupiona wewnętrzną walką, czasem przegraną. Jakoś gorzej na sercu, gdy dni stają się krótsze.Suche macki szarych myśli oplatają dobry humor. Zadra w sercu utkwiona w zamierzchłej przeszłości wierci dziurę. Permanentny bark snu nie pomaga.


Lada moment dni chłodniejsze zaczną matce doskwierac powodując odmrażanie d...  Aby matce na pewno uśmiech pyska nie rozjaśnił, zawaliła się palcami stopy lewej o mebel, który nagle wyrósł na środku. Jak nie kawą  bidulka nogi pooblewa to poobija lub przytłucze. Strach po domu się poruszać, trwoga przed gorącą kawą.

Dla odgonienia myśli kosmatych matka tv włączyła,a tam na poprawę humoru żel na hemoroidy i polisa zapewniająca pokrycie kosztów pogrzebu. Wszystko wskazuje na to, iż dzień zapowiada się bardzo sympatycznie.

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.