na pysk padła,mordkę otłukła

sobota, 3 sierpnia 2013
Piękne sobotnie poranki zaczynają się byt wcześnie. Matka uchyliwszy oko jedno krokiem człapiącym powlokła się z bladym świtem w kierunku kuchni, nagła pobudka nie była zbyt przyjemna  ( uprzedzając pytania - nie, tym razem pająk na matkę się nie zaczaił ).

Matka przekonać się mogła, iż mały palec u nogi rzeczywiście służy ku temu ,aby trafiać nim w najtwardsze i najostrzejsze rogi  w domu. Polecam masochistom tego typu pobudki.

Patrząc już szeroko otwartymi oczami matka stwierdza, iż kawa powinna być w trzech postaciach, w :


- kroplówce (  szybko przyswajalna dla organizmu )
- plastrach ( łatwa aplikacja oraz możliwość czerpania energii przez dzień cały )
oraz
- czopkach ( można już od rana mieć coś w d...,  szybko się rozpuszcza i pomaga na przeczyszczenie )

Parząc sobie  kawę w najzwyklejszym kubasie matka dzień wita.

4 komentarze

  1. Mi ostatnio bardzo często zaradzają się takie poranki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś tak od 16 lat .... powinnam była się przyzwyczaić ,a wciąż mam nadzieję na sen :)

      Usuń
  2. To ja wybieram wersje trzecią :) też lubię mieć wszystko w d... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam myślałam reniu, powinnam od razu wstawić z dedykacją ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.