matka niepitona, matka zamotana

niedziela, 4 sierpnia 2013
Standardowo niedzielne poranki zaczyna matka z świtem bladym. Jak na złość dziś nie za sprawą dziatwy swej lecz siebie w osobie własnej. Matce jakiś alarmik w główce styki zwarciem popieścił i sen błogi odpędził tuż po piątej rano !!!!!!!!!!!!!

Na psa urok! A dzieciątka słodko spały. Matczyna zwlokła swe kości z odrobinką cellulitu z wyrka i poczłapała w stronę kuchni. Obca, bo obca, ale kawą dysponuje. ( Bo matka z zaskoczenia was bierze, wyjechałą do matki ,a teściowej męża swego). Córkę pierworodną tatunia do babci na prośbę własną wysłała na tydzień:)))))))).

Internetu nie ma :( , cóż mało pocieszona z kubasem kawusi posadziła cztery litery przed tv. Kiedy ogarnęła już wszystkie reklamy mopów, w sumie temat dla matki nr 1,(używany własny umarł wczoraj przy myciu podłóg wielu), ale nie koniecznie do porannej kawki . Z wybawieniem przyszło oglądanie Martyny W. zwiedzającej świat.

Wskazówki zegara mozolnie poruszały się swoim tempem, a dziatwa nadal spała. CholerA! Nawet pan m. spał. Kubas pokazał dno, a matka już zmartwienie miała. Maleństwo wesoło pohukując zmiany pampera się domagało po nocy ( cudne dziecię od pierwszych dni nie wymaga zmiany pieluchy nocą :). Zmienić trzeba , ale na co ? Diabeł ogonem je przykrył ( jak można zgubić paczkę pieluch na 56m ??????????). Przecież tonie igła. Znalazły się po pół godziebie ( złośliwe spadły za pufy ( kto jeszcze w domu pufy trzyma ??? ).

Kolejnym przebłyskiem inteligencji i zdrowego rozsądku matka zabłysła w drodze powrotnej. Jeszcze u babci zmuszała niemowlę do spania, choć to płakało i wołało,spacerem w 40 st. upale zmorzyć je chciała, to znów w aucie... I nagle, Bing! To dziecię jest głodne!

No tak.Matka inteligentnie poi dziecię wodą ,a jedzonko było cztery godziny wcześniej.Matka gratuluje sobie przytomności umysłu i rozsądku. Opiekę społeczna powinna sama na siebie za zaniedbanie nasłać!

0 komentarze

Prześlij komentarz

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.