gra pozorów, relacja samiec-samica

Pierwsze spotkanie: samiec puszy się niczym kogut dumnie prezentując swe nikłe zalety,nadrabiając braki masy mięśniowej intelektem, samica zakłada maskę z makijażu, maluje pazury, szpilkami wabi. Gra pozorów.

Samiec alfa okazuje się być łysiejącym, podstarzałym prykiem, samica budząca podziw walczy z grawitacją i upływem lat. Gra pozorów.

Kolejne spotkanie, wzajemne wabienie. Wielka miłość zaślepiona pozorami.

Małżeństwo ku uciesze seniorów rodu. Gra pozorów.


Okulary opadają trzaskając się o tęczę,która jakoś traci barwy. Koniec gry pozorów.


On przestał wciągać brzuch i beka po obiedzie. Ona też pierdzi i nie sra kwiatkami. Jemu nagle przeszkadza tapeta na jej twarzy i śmierdzi lakier, którymi maluje paznokcie. Jemu śmierdzą stopy,ona pach nie wygoliła. Koniec gry pozorów.

Pełna natura .Spocony pasibrzuch i naturalnie zarośnięta już nie blondynka ( farba z włosów dawno zeszła). Koniec gry pozorów.

Ludzie. Najpierw nabierają się na teatralną iluzję, potem sarkastycznie wytykają sobie błędy scenariusza.

Na horyzoncie samiec puszący się niczym paw, samica urocza w swych wdziękach.Znów gra pozorów.

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.