zaczaił się bandyta

Matka raczej miłośniczka porządku jest ( może bez przesady, ale bez przeganiania łopata da się przez dom przejść ). Stara się ( nawet jeśli tylko zmywarkę zapakuje),na noc zostawić kuchnię w miarę czystą i doprowadzoną do kultury ( co by rankiem nie zejść na zawał patrząc na blaty kuchenne żyjące własnym życiem ).

Rano, gdy świt blady jeszcze się nie obudził, matka człapie po omacku do kuchni w celach zainstalowania sobie kroplówki z kawy. Oko na pół otwarte, włos zmierzwiony...

I nagle akcja, jak z kiepskiego horroru. Matka pająków się raczej nie boi, bo i w sumie czego się bać. Ale gdy gadzina ( owadzina ? ) rozpina sieć swą po kuchni całej, a matka zaspana w owa sieć wpada, plącze się w niej i wpada w kolejną ( co on noc całą tkał wraz z kumplami? na akotd ?).

Może i nie odpajęczam mieszkania codziennie ( w sumie hoduję kilka pająków- komary wyłapują ), ale żeby stworzyć mroczną scenerię? która  w bezpośrednim kontakcie ze skóra przyjemna nie jest.


Kawa matce już nie potrzebna, ciśnienie gadzina podniósł ,a i pomógł się szybko obudzić. Polecam zamiast budzika ludziom o mocnych nerwach ;).

CONVERSATION

1 komentarze:

  1. Hehe, ja zeszłabym na zawał! Tak się boję, że kiedyś przy myciu okien omal nie wyskoczyłam, jak mi taki paskuda wyszedł na parapet. Potem ze dwie godziny czułam na sobie te małe wstrętne nóżki. A jak się staram tej fobii Helce nie zaszczepić! W książeczkach lub w gazetkach jej takiego pokazuję i mówię spójrz, jaki fajny pajączek, a w środku aż się trzęsę z obrzydzenia:D

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.