tęczowy foto-tydzień , dzień pierwszy CZERWONY

W dniu czerwonym tęczowego tygodnia motywem przewodnim będzie chusta. Dłuuuuga, czerwona chusta do noszenia dziecka. Chustonoszenie jest bardzo zdrowe, tanie , praktyczne... och zalet, a zalet wymieniać można :) Będę zwyczajowo odwrotkiem i opowiem o licznych wadach.



- przede wszystkim w chuście melke muszę nosić ja ( dla tatunia dziecię okazało się zbyt ciężkie )- jakim cudem ?jeszcze nie odgadłam

- moja dziecina nie lubi być na rękach , woli sama lub w wózku

- przez kolor widać nas z daleka, jak roboty drogowe
                  
- jak chciałam zostać mułem to chustę wzięłam sobie ( wózek pomieścił bluzy, torbę, dziecko - a teraz babo sama noś )

jeszcze jakieś wątpliwe zalety ?

- pomimo przewiewności bawełnianej chusty jest to jednak dodatkowe odzienie i dodatkowy ( miły przytulasek, a jednak ...) termofor, grzejnik i otulinka.


Gdy wyjaśniłyśmy sobie co boli matkę  pomimo bezpośredniej bliskości z dzieckiem dodam tylko,że w sumie lubię chustę, jak tata nosi :).

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Oh ja przy bliźniakach miałam chusty jak byli mali. Używaliśmy krótko bo ok 4 miesięcy - zaczęliśmy jak mieli coś ok 5-6 miesięcy.
    Ale nie raz uratowała mnie jak któryś miał włączony tryb marudy a musiałam coś zrobić. i zaznaczę że wspólne spacery z mężem również zachustowanym to były niezapomniane chwile. On sam prosił żeby w ten sposób wychodzić z chłopcami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gabi lubiła ,a melci chyba z tych nierączkowych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. M. kocha noszenie, ale my się na chustę nie załapaliśmy - mamy nosidełko ergo (Tula) i świetnie nam się sprawuje, już drugi rok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odwiedziłam twojego bloga, ciekawe miejsca zwiedzasz,będę na pewno zaglądała częściej
      melcia bardzo chętnie podróżowała w chuście jako niemowlaczek ( mogłam ją wtedy karmić w każdej chwili), była to chusta kółkowa, po starszej siostrze ( gaba w niej chętnie przebywała - ułatwiało nam to przedzieranie się przez geste lasy), melka kółkową przestała tolerować po skończeniu 4 m-cy,jak się okazuje ona wcale nie jest za przytulaniem bardzo długim, woli wózek :)

      Usuń
    2. wszystko zależy od dziecka - najważniejsze, by ono czuło się dobrze! :)

      Lubię nosidełko, bo mi daje swobodę przemieszczania się. A że wszystko robię po swojemu - to i po górach wędruję przeważnie z nosidełkiem ergo, nie turystycznym (mimo "presji" środowisk dzieciowo-górskich: jak to można, to nie profesjonalne etc :) A mnie i dziecku jest po prostu... wygodnie. I to najważniejsze. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. wygoda malucha przede wszystkim, nie każdemu dziecku dobrze jest tam gdzie innym,niektóre mają swoje własne potrzeby,tak,jak moja melka , przestrzeń :)

      Usuń
  4. no pewnie - dziecko nie bagaż, obojętne, w czym (czy w nosidle, chuście czy wózku)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego taki wachlarz możliwości, dla każdego coś miłego ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.