świadkowie jehowy historia prawdziwa

Zdarza się, że do naszych drzwi zapukają świadkowie jehowy, zdarza się , iż zostawią pisemko do poczytania oraz informację o spotkaniu. Zdarzyło się i nam. Mam podejrzenia, że po raz ostatni....

                                                                     Dzwonek do drzwi:

                                                                         -Adi , otwórz !

                                                                        .........................

                                                                       - kto to był ?
                                                         -  A - świadkowie jehowy 
                                                        - nie wypłoszyli się na twój widok ?
                                             - A - nie, chyba nie, choć dosyć pośpiesznie odeszli

                                                              bezpośrednia relacja adiego
 "wczoraj zapukali do mojego domu świadkowie jehowy. taki starszy pan i starsza pani. oboje ubrani odświętnie. ja otworzyłem drzwi w moim tradycyjnym stroju na gorące dni: krótkie jeansowe spodenki przed kolano (pacząc od dołu), gruby łańcuch u spodni, koszulka jakiegoś zespołu oczywiście czarna no i do tego moje włosy za cycki. gdy otworzyłem drzwi starsza pani jakoś momentalnie się wycofała, a starszy pan dał mi jakąś karteczkę i rzekł tylko "zapraszamy na zgromadzenie" po czym odeszli. no q..., pierwszy raz w życiu spotkałem jehowych i chciałem z nimi pogadać to na mój widok s.... przegrałem życie"






Czemu jakoś  mnie nie dziwi  reakcja starszych państwa? Cóż, nigdy nie wiesz w czyje drzwi zapukasz....

relacja skopiowana bezpośrednio ze strony młodego im mroczniej tym lepiej ( nieco dostosowana do upublicznienia )


CONVERSATION

4 komentarze:

  1. Ja kiedyś otworzyłam jehowym drzwi po imprezie... Rozmazany na całej twarzy tusz do rzęs, cień do powiek.. Do tego skołtunione od lakieru włosy (bo po powrocie położyłam się od razu spać bez przebierania się)... Spojrzeli na mnie, przeprosili, że przeszkadzają i sobie poszli :D Minęło 8 lat i jak dotąd nie wrócili :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma to jak przypadkowy (świetny,m jak się okazuje sposób),na zminimalizowanie nie do końca pożądanych wizyt ;)

      Usuń
  2. to jest niesamowite,że publikujesz teksty z bloga syna,normalnie mam nadzieję że dojdę do tego punktu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z fanpage, które już niestety nie ma, został usunięty po wielokrotnym zgłoszeniu go przez osoby, kóre nie zostały wybrane na admionów , przykre doświadczenie, młody się pozbierał na momencie,założył z adminami nowy https://www.facebook.com/MentalnyNielad?fref=ts,
      a bloga też ma, o muzyce ciężkiej (choć chyba troszkę go zaniedbuje)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.