bo bunt sie zaczął !!!!

czwartek, 18 lipca 2013
Przerabiamy bunt dwulatka z delikatnym wyprzedzeniem. Melka,jako 11 miesięczne dziecię pokazuje soją pozycję w domu. Ba! Głośno i dobitnie próbuje egzekwować swoje zdanie. Wrażliwa na krytykę,nie przyjmuje jej wcale. Słowo nie wywołuje w niej taką falę buntu i żalu, że dom trzęsie się od krzyku i szlochu.
Ulubionym zajęciem jest zjadanie farby drukarskiej, ze wszystkiego ( książki, gazety, opakowania... ), kolejne to kapci, posmakowała już każdych,jakie są w domu .( może rzeczywiście smaczniejsze niż zupki dla dzieci ).
Melci, nie wolno!
- buuuuuuuuuuuuu!

Melka, nie jedz tego!
- buuuuuuuuuuuuu!

Amelko! Tego nie wolno!
-buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!


......tak dzień nam upływa i żeby ktoś nie powiedział, że nic je4j nie wolno, wolno, a jakże, tylko, że zabawki dostosowane do potrzeb niespełna rocznego szkraba są dla melki mało interesujące i takie dziecinne :(.

Tati uznał, iż trzeb z dzieckiem porozmawiać ,a nie tylko zakazywać :
- melci,nie jedz papieru, bo brzuszek cię rozboli - widzisz? ( tu zwraca się do mnie )- rozumie
- melka- a!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!



Zrozumiała, przyjęła pouczenie,zareagowała prawidłowo. Ktoś jeszcze ma wcześniejszy bunt w domu ?

Bo my dla dopełnienia całości mamy jeszcze wściekłą 7 latkę i również na nie 16latka.

4 komentarze

  1. oj to współczuję, chociaż nie wiem co gorsze ... bo moje urwisy słowo nie na razie skutecznie ignorują i tylko szelmowski uśmiech na twarzy świadczy o tym, że doskonale rozumieją co się do nich mówi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. melka też rozumie,na słowo NIE wpada w szał

      Usuń
  2. U nas też bunt dwulatka przerabiamy:-)
    zaciskam zęby bo wiem, że kiedyś minie he he:-)
    starszy jakoś łagodniej ten etap przechodził:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwierz mi nie minie :(
      gaba nadal się wścieka, a adi generalnie ma nas gdzieś ,nie minęło

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.