zabezpieczam się - bezskutecznie ...

poniedziałek, 17 czerwca 2013
Wydałam naprawdę niemałą sumę na zabezpieczenia. Bezpieczne zabawy, bez stresu i obaw właściwie nie mają ceny. Nie powinnam wyliczać. Ale to nic nie dało, zabezpieczenia zawiodły na całej linii :(


Mając małego szabrownika w domu,pozabezpieczałam szafki, szuflady, drzwi,  kontakty ( no dobra to się   sprawdziło ) ....

Zabezpieczenia wyglądają tandetnie i na tyle się wyróżniają na meblach ,że sprytne oczka melki wychwytują je od razu,ciekawe łapeczki zdejmują, a wszystko gryzące zęby gryzą.









                                                        Rzep na szufladach również poległ :(

4 komentarze

  1. :)Rola rodzica - być pół kroku przed dzieckiem

    OdpowiedzUsuń
  2. rzepowe zabezpieczenia to wiadomo,że nic nie dadzą ;) może spróbuj takie plastikowe,podobno są bardzo dobre :)
    ja nie zabezpieczałam nic przed dziećmi i jak tłuką talerze to dopiero teraz jak mają 6 lat i 2 lata :P bo coś chcą jeść i paniusie nawet słonecznik na talerzu chcą mieć :D dzięki temu z 10 talerzyków mam już tylko 5...

    OdpowiedzUsuń
  3. nad talerzami nie ubolewam, na użytek codzienny kupiłam hurtem tanio w ikei :), boje się i jej paluszki, żeby nie połamała ciężkimi szufladami

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.