na insekty wszelkie matki sposób

Nie ukiszając dziecięcia w murach domostwa naszego, chętnie zabieram kruszynkę na spacery.Idąc w gęstwiny leśne dbam o to, aby insekty wszelkie omijały nas szerokim łukiem. Gruntownie spryskane od stóp do głów ( ja i wózek koncentratem odstraszającym owady dla wędkarzy- a co , ratować się jakoś trzeba ) , dzieci na sprajem dla maluszków. Podziwiając leśną przyrodę ,oddychając świeżym powietrzem zauważam nagle , iż dziecię me obsiadło całe stado komarów. Odganiam śpiesznie towarzystwo niepożądane , znów spryskując dziecinnym odstraszaczem odzienie maluszka. Sytuacja powtarza się kilkakrotnie, matka w akcie desperacji sięga po spraj dla dorosłych obficie spryskując małej czapeczkę i wózek. Insektów jakby nagle ubyło. Spacer niczym już nie zakłócany upływa na przyjemnie. Ciepło na dworze ,więc matka postanawia napić dziecię ,co by z pragnienia nie padło. I tu nastąpiła konsternacja. Spraj na owady latające, biegające i skaczące dla maluszka jest obok butelki, to czym matka nadgorliwa i zapobiegliwa dziecko pryskała ???? Po szybkim przeszukaniu torby przepastnej oczom mym ukazuje się butelka ,jakże podobna do tamtej , tylko z napisem octanisept.... Zanim dziecko komarzyska zgryzły ,matczysko już ukąszenia odkaziło :)
Mazgnez ,magnez i jeszcze raz magnez ,. a i może jeszcze okulary lub nauka czytania...

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.