i mop sie połamał !

Jako miłośniczka względnego ładu i porządku z bólem serca patrzę na mą podłogę , której dodatkowe wzory dokomponowuje melka. Odkąd mały odkrywca stał się niezależny ( czytaj : zasuwa na czterech w kierunkach bliżej nie sprecyzowanych ), dom wygląda jak po przejściu tornada. Śliczne i niegdyś czyste szkło piekarnika ( cholera ! tyle co gabkę odzwyczaiłam od mazania po nim łapkami i pyszczkiem ) wygląda obecnie ,jak obrazy szaleńca - może zdjęcia robić powinnam zanim umyję ? Podłoga oprócz wzorów nowych wymyślnie rozprowadzanych po całej powierzchni łapkami i buźką , względnie zasmarkanym noskiem , przybiera formy trójwymiarowe ( tu przyklejony biszkopcik, tam rozgnieciony chrupek... , gluty, soczek,marchewka, jabłuszko,bananek. Gdy chcesz sprawdzić ,co dziecię na obiad dostało obejrzyj włosy matczyne , one na pewno zostały oplute lub okichane wraz z zawartością jamy ustnej maluszka .
Szczoty ścieram, mopy łamię ,a bajzel jak był tak jest. Kot dzięki dziecku stołuje się z nami , bo miseczka na podłodze jest dla raczkującego dziecka łakomym kąskiem. Uprzedzając pytania - tak melcia spróbowała kociej karmy? Chyba jej smakowała, bo musieliśmy siłą odbierać.
Cóż począć? Pije melisę , nie spoglądam częściej niż to konieczne w kierunkach zafaflonionych i czekam ,aż podrośnie :)))

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.