pojechała, d... umoczyła

niedziela, 30 czerwca 2013
Wczorajszej nocy zaczęłam wraz z rodziną podróż na urlop. Piękne poranne słońce zachęcało nas do letniego relaksu. Osłonki na szyby bardzo się przydały :). Zmęczeni podróżą odsapnęliśmy chwil kilka i pełni zapału poszliśmy na plażę (jesteśmy nad polskim morzem ).






                         Gaba niezrażona brakiem warunków postanowiła stopy pomoczyć,




           choć temperatura jakoś spadała optymistycznie patrzyliśmy na tydzień,który nas czeka.

 Dziś pogoda jesienna. Deszcz zmoczył nas kilka razy, grube ciuchy bardzo się przydały, a rodzinna fotka wyraża całą radość z urlopu,




                                           tym bardziej, że obejrzeliśmy prognozę pogody :(.

koktajl truskawkowy

piątek, 28 czerwca 2013

ja też mam czyste dzieci, przez jakieś 10 min...

piątek, 28 czerwca 2013
Sporo ostatnio w sieci jest dyskusji, na temat bologowych wojen, sylówek itd. Szczerze ? Omijam to. Ktoś ma kaprys w życiu jechania komuś ciągle po rajtach, trudno,należy mu tylko współczuć, zapewne zazdrości ( tylko czego ??? , popularności ?, pięknych zdjęć ?, dobrych wpisów? ),no przykre, nie każdy ma talent i to prawdopodobnie boli naganiaczy. Omijam, omijam, omijam... Nie mam talentu literackiego, to nie dyskutuje po próżnicy, nie mam talentu fotograficznego - nie rywalizuję z artystami, nigdy celebrytką nie zostanę ( jakoś będę musiała się z tym pogodzić :).

Gaduła jedna! Zbaczam z tematu. Pokłony bije mamom wystylizowanych dzieci. Za ich stroje, za pomysły, za to ,że dzieci czyste,miny mają  "normalne", grzecznie pozują... Moje, jak zwykle umorusane, ubrane od "sasa do lasa"- pomysły własne, rozkołtunione- bo jak inaczej łazić po drzewach, gdy gałązki czeszą własnym stylem?, wymazane, z pozdzieranymi kolanami i łokciami. Jak wy to robicie? Nęcicie łakociami , czy jak ?

 U mnie ten numer nie przechodzi. Idę z gabą do kościoła ( dziecię wygląda, jak z obrazka: sukieneczka, sweterek, pantofelki... ), znika mi z oczu na chwilę, wraca.... Czarne ręce ( częściowo wytarte w sukienkę- białą zaznaczę ), umazana twarz, bo włosy odgarniała i wielki uśmiech. Uprzedzając moje pytanie, drze się na pół placu przykościelnego : " naprawiałam domy kretom !!!! ). Nie powiem serduszko ma dobre, dziecina, tylko po co naprawiała krecie kopce ????

            Zakończenie roku szkolenego ( nie bedąc gołosłowną , me dziecko czyste bywa ).






                                                Potrafimy stylowo pokazać, jak być podporą szkoły,




                                                    by za chwilę ukazać prawdziwe oblicze gabi :)





                                 Matka prawie z dumy pęka ( mija godzina, agaba czysta :))).



             
Wracamy do domu, strój bardziej przyswajalny dla dziecka w ciągłym ruchu i .....


                                                  już gabi pokazuje, jak wyglądać powinna.



 Miałam czyste dziecię? Miałam, nikt nie twierdził, że takio satn rzezcy bedzie trwał wiecznie :)))

bardzo smutny wpis

czwartek, 27 czerwca 2013
dom
Minął rok...
Gaba chodziła do swojej małej kulki w odwiedziny, nazwała ją Czarna. Kiedy mama kocica odstawiła ją od cyca, przyszła do nas. Mała, wypłoszona ( wśród braci musiała walczyć o dostęp do miski ),czarna kuleczka sierści z wielkimi oczami. Psociła, zaczepiała, spała z dziećmi. Mogły zrobić z nią wszystko. Ciąganie za uszy czy ogon, nie stanowiły dla czatrnej problemu. Odsunęła się dalej, gdy za mocno jej dokuczały ( chyba nawet to lubiła, bo sama w dziecięce łapki się pchała ). Roczna, dorosła koteczka spoważniała, mniej psociła.
Minął rok od kiedy z nami zamieszkała, miały być mini urodziny z kocim tortem, baloniki i zabawa. Pierwszy śnieg był dla Czarnej szokiem, skakała jak zając próbując nie chłodzić łapek. Wiosną zaczęła poznawać otoczenie. Ganiała ptaki, kilka razy skąpała się w stawie próbując nieudolnie polować na ryby :). Noce spędzała poza domem na włóczęgach.
Dziś nie wróciła. Nie wróci już do nas. Zginęła obok domu pod kołami auta. Już nie pomruczy wieczorem przy ramieniu, nie pomizia się o nogę gdy usłyszy otwieraną lodówkę, nie zaśnie w wózki ni w kojcu....
Jak mamy o ty powiedzieć Gabi? Jak powiedzieć dziecku, że jej ukochane zwierzątko, członek naszej rodziny odszedł? Znów przyjdzie kłamać.
Szczęścia jakoś do zwierząt nie mamy. Szynszyle zaginęły, króliki również ( potem okazało się, ,że pies sąsiada napadał na nasze pupile i je rozszarpywał. Kicia była rok ...
Przykro nam, tak bardzo przykro...





photo

post poniekąd urodzinowy

środa, 26 czerwca 2013
tv
Po ostatnim obejrzeniu w tv operacji plastycznych ( tak!, włączyłam sprzęt, który kurz tylko zbiera ) podbudowłam się. Pani wraz ze swymi klientami???- podobno fryzjerka, czule żegnała znienawidzony biust, kolejna ekponowała swe krocze zwąc je zasuszona śliwką....  następna ( po relacji lekarza sądząc miała zamiast operacji zderzenie z tirem ) nos sobie poprawiała . Jednej coś wyłupali, drugiej powycinali , trzeciej powszczepiali.Jak dobrze,że aż tak mi się w d... nie poprzewracało i nie mam takich dylematów. Grawitacja jakoś krąży nadal wokół mnie, ale na razie nie upomina się o me członki, siedzenie nie osiąga kontu wklęsłego, a łapki niby kurze oczu mych nadal nie obejmują. Czyli młoda i piękna, jak zawsze :).
Cóż ,że gościom powinnam okulary przeciwsłoneczne rozdawać ( od takiej ilości świeczek na torcie oślepnąć można ). Nie martwi mnie fakt, iż jestem tylko niewiele młodsza pod węgla. Karmię swój cellulit ciachem i kota na nogach zapuszczam.
Pierworodny mój skórę zmienia ( na razie na uszach ) po kąpielach słonecznych, mi też  porządny peeling chyba by się przydał w celach wygładzenia, wypięknienia. Ale czy w tym wieku coś się chce?
Jako,  iż dzikiego tłumu gości nie przewiduję imprezy nie będzie :))). Nie planuje hucznie świętować upływającego czasu, choć paradoksalnie czyje się młodziej i atrakcyjniej niz 20 lat temu ( ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi ,co się ma ). Czasu nie cofnę, latek przybyło ,a ja chyba nigdy nie zpoważnieję, ale gdyby przyszło mi kiedyś go głowy stać się nadobną matroną oficjalnie poproszę o kubeł zimnej wody w postaci terapii butapirazolem tudzież piąchopiryną.
Tym optymistycznym akcentem zamykam rozdział 35y i rozpoczynam nowy :))))

cebula też kwiatek, czyli baby na zakupach

piątek, 21 czerwca 2013
Jakiś dzień zakręcony dziś nastał nie wiedzieć czemu. Czy to upał odmóżdża, czy może nadchodząca noc kupały mąci myśli i umysł zaćmiewa?
Wczesnym rankiem ( 9.30), dziecię do szkoły czas przyszło wyprawić. Pakuję moje panienki do wózka,  gabie plecak zarzucam na plecy i w drogę.Koniec zerówki, od września już jako pierwszak, dziecko dorosłą się poczuwa.Każe doprowadzić się do pasów i dalej chce iść sama. Stoję ,patrzę, wzrokiem do bramy szkoły odprowadzam. Podskakuje sobie to radośnie ćwierkając, a  wcześniej wspomniany plecak żyje własnym życiem ( bułeczka na pewno kształt już zmieniła ). I nagle serce mi stanęło prawie, bo dziecię ma do przejścia wjazd do ośrodka zdrowia, a tam babsko jakieś nieprzytomne nagle skręciło z rozpędu z drogi,nie bacząc na skaczące dziecko przejechało! Gaba jakoś zwolniła zaaferowana trawą ( faktycznie ładna ) i szczęśliwie do szkoły dotarła ( później dostałą reprymendę ,że nie skupia się na drodze i bezpieczeństwie). Wracając wpadłam na pomysł wydania troszkę gotówki w spożywczym. Grzecznie w kolejce stoję ( naród nasz katolicki w piątki najwięcej mięsa kupuje ), a pani z kolejki ( nie rozumiem fenomenu podwójnego wózka- wszyscy próbują się ze mną przyjaźnić) zagaduje :

                                       - ooooo ! jakie słodkie bliźniaki ( zaczyna się )
                                      - nie , nie bliźniaki - odpowiadam
                              niezrażona ( a może wcale nie słuchająca mnie pani , ciągnie wątek
                                          - a to parka ? dziewczynka i chłopczyk ?
                          ( czy wyglądam,aż tak debilnie ,ze trzeba mi proste pytanie tłumaczyć ?)
                                              -nie proszę pani, dwie dziewczynki 
                                                       - oooo !!! ale ta ma kucyki ...  
                     ( bo jej q.. włosy urosły ,a druga w sukience, a na chłopca wygląda).

Ludzie, opiekuję się dwójką dzieci, a wzbudzam takie sensacje, jakbym co najmniej trzy cycki miała .
Z cyklu kolejnych inteligentnych rozważań: ooo !!! jakie podobne , gdzie ???? ja się pytam. Dobrze wyglądająca,niebieskooka ,krótkowłosa blondynka i filigranowa, piwnooka brunetka o bujnej czuprynie. Podobne,jak kalafior do pomidora. Nawet stopy maja inne!


Po przedaraciu się przez dziki tłum ciekawskich , dowiaduję się ,że poczta chynów została zaorana              ( wykluczona)- temat na inny post :)

Usilnie staram się skupić na przygotowaniu pierworodnego do poloneza ( dziś bal gimnazjalny ,a który młody nie idzie,jednakże poloneza chce zatańczyć :). Na pięć minut przed wyjście okazuje się ,ze nie ma kto zawiązać krawata, spodnie od gajerka gdzieś zginęły ,a babcia twierdzi ,że kamizelka pod marynarę jest pase.

Gonię to latorośl z aparatem w dłoni, co by uwiecznić jego debiut,a tu znów dupka blada. Nieopatrznie psisko nasze ( łajza , przybłęda jeden ) czeka już na mnie pod szkołą.Na placu, gdzie ma się odbyć polonez.
W razie wątpliwości ( cała szkoła na zewnątrz, ponad 30 st w cieniu, ja umordowana pchaniem wózka,a nasze psisko właśnie wykąpało się w stawie, wytarzało w piachu i dumnie ocieka syfem na szkolnym placu. Dobrze ,że pasek u spódnicy miałam ,to smycz prowizoryczną zrobiłam.

Zdążyłam tuż przed burzą pranie schować , po dniu upalnym nastał wieczór gradobicia.Nagle telefon :
                                                   -mamo ,żyję, w sklepie się schowałem
Wrócił między kroplami, marynarka wodą ocieka nadal, wchodząc do domu wręczył mi cebulę, tak zamiast kwiatka :))))

gdy dzieciom dać trochę luzu

czwartek, 20 czerwca 2013
Od kiedy melka przestała być mało kumatym cielątkiem, siostra zaczęła się nią interesować. Ba ,nawet potrafi się z nią bawić. Melci,jako stworzenie niezależne , potrafi już ( co prawda na czterech ) uciekać i ganiać się, zabrać coś i zwiewać lub szukać czegoś jak się jej to schowa.

Było cicho, bardzo cicho ( jak cisza w domu pełnym dzieci,czas sprawdzać,co się dzieje).                                                I co zastałam  u gaby w pokoju ?

                       
                                      Zrobiła z koca i krzeseł namiot. Cisza,melki nadal nie widzę...






                              Gaba zajęta zabawą stoliczkiem edukacyjnym dla dzieci do lat dwóch,

                                      
                                           jak tylko mnie zobaczyła udawała,że z melką się bawi :)


Nie jest najgorzej, dom stoi,nic nie zalane,nie podpalone:) . Pierwsze 10 min zabawy dziewczyn za nami :)


mr.teo - patrzę na ciebie

czwartek, 20 czerwca 2013
                           Odkryłam markę dla miłośników  wygody i uroczych nadruków.

                                                                              mr.teo

Inspiracją dzięki której powstała firma był pies. Miłość do tych 4 łap zrodziła wiele pomysłów, szczególnie na nadruki. założeniem tych ubrań jest t, że ma być po prostu wygodnie, czyli do bluzek oversize dołączyły dresy, czaka, propozycja t-shirtowa dla panów i dzieci. a już niebawem pojawią się dziecięce bluzy i spodnie dresowe.
              Założeniem firmy jest rodzinna atmosfera,bo ciuchy mają być na codziennie na wybieg.
                   





                     Znacie ? Ja chyba zapoznam się na dłużej. Jak się odgrażała,tak zdobyłam.

Najpierw urzekło mnie mordziaste logo, potem zawiesiłam oko na tunice, aż w końcu  zobaczyłam kokardkę. Rozmiar uniwersalny, pasuje na każdą figurę. mam już, ciesze się i jako koszulka patrzę.

Po zaspokojeniu jednej żądzy ,mam ochotę na więcej i już się dla mnie szyją spodnie,a czemu specjalnie dla mnie ? Bo za długa jestem do standardowego wymiaru ( taka ugodowa firma, formę przedłuży, co by matka dzieci trojga w kostki nie marzła :)

mr.teo jest też na fb ( dzięki tej stronce dowiedziałam się o nich ) .

z kłosem za pan brat- fryzury gabuli

środa, 19 czerwca 2013
dwa kłoski
Dzielimy włosy na dwie części, z każdej robimy kucyka, każdy kucyk dzielimy na dwa i mozolnie dobieramy splot. zakańczamy gumką
Ładna fryzurka , bardzo lubiana przez gabi , niestety praco i czasochłonna.
photophoto
więcej fryzur  fryzury-od-podstaw.blogerki.pl/2012/06/29/dwa-kloski_cgice.html

a może portójna przyjemność ?- fryzury gabuli

środa, 19 czerwca 2013


trzy francuskie
Fryzurka czasochłonna ,a el gabi i jej koleżanki były zachwycone czymś nowym
Dzielimy włosy na trzy części ( środkową na kształt migdała), każda splatamy w dobierany warkocz, zakańczamy gumką.
photo                                                                                                fryzury-od-podstaw.blogerki.pl/2012/06   tu więcej zdjęć

radość i słońce- fryzury gabuli

środa, 19 czerwca 2013
Moje drogie, lato jest czasem ,  w którym należy nieco poszaleć z fryzurami.
Polecam eksperymenty na głowie, ale z uczesaniami . Bawmy się latem, słońcem i włosem .

fryzury-od-podstaw.blogerki.pl/2012/11/12/przywolujemy-slonko_djahi.html

photo

zabezpieczam się - bezskutecznie ...

poniedziałek, 17 czerwca 2013
Wydałam naprawdę niemałą sumę na zabezpieczenia. Bezpieczne zabawy, bez stresu i obaw właściwie nie mają ceny. Nie powinnam wyliczać. Ale to nic nie dało, zabezpieczenia zawiodły na całej linii :(


Mając małego szabrownika w domu,pozabezpieczałam szafki, szuflady, drzwi,  kontakty ( no dobra to się   sprawdziło ) ....

Zabezpieczenia wyglądają tandetnie i na tyle się wyróżniają na meblach ,że sprytne oczka melki wychwytują je od razu,ciekawe łapeczki zdejmują, a wszystko gryzące zęby gryzą.









                                                        Rzep na szufladach również poległ :(

twoja przytulanka - poznajcie prawdziwą wróżkę

poniedziałek, 17 czerwca 2013
Miałyście kiedyś marzenie spotkać wróżkę ? Nie taką z infolinii. Prawdziwą , potrafiącą igłą i nitką spełnić marzenia, jak za dotknięciem  czarodziejskiej różdżki. Nazywa się Renata , odtwarza z materiałów rysunki dzieci zmieniając je w przytulanki.


Jechała do nas przez siedem gór i lasów, podstępne czarownice i nieobliczalne smoki utrudniały jej drogę ,a lew reszcie dotarła.




Po otwarciu pudełka uniósł się obłoczek magii  i Róża się nam przedstawiła.




W całej okazałości wyglądała jeszcze lepiej .




Machnęła wesoło skrzydełkami na powitanie.




Z koszyczka wypadło smakowicie wyglądające jabłuszko ( spokojnie,nie było zatrute, to nie ta bajka ).




Po zrobieniu szybkiego porównania z rysunkiem Gbi miałam już pewność : to magia.





Rysunek zamierzam oprawić w ramkę, na pamiątkę.





 
Niebieskie oczy Róży i wesoły uśmiech :)





Detale korony, sukni, skrzydełek, koszyczka i jabłka zachwycają.




Gabi od razu się z nią zaprzyjaźniła i pobiegła przedstawić koleżankom.


Twoja przytulanka  w jednej chwili staje się najlepszą/ym przyjaciółką/przyjacielem ,warto sprawić dziecku oryginalny prezent, który przez lata będzie towarzyszem i powiernikiem tajemnic, a wraz z rysunkiem pieczołowicie przechowywanym pamiątką.

YourSoftie jest również na fb.





za ryj i z włosem !

niedziela, 16 czerwca 2013
Mamy dobrego znajomego, który odkrył jakiś czas temu swoją pasję.Jest nią mianowicie polowanie.Dla niewtajemniczonych : należy przejść roczne szkolenie i po tym czasie można dopiero zaczynać swoją przygodę z łowiectwem.

Zdarzyło mu się nawet ustrzelić dziczka ( jak to określił , ok 70 kg po wypatroszeniu. Należy się zaczaić na swoją ofiarę ( wielogodzinne, nawet wielodniowe wyczekiwanie w ambonie ), wymierzyć w delikwenta, pozbawić życia definitywnie, wypatroszyć ( tu należy ;posiadać butelkę z wodą do obmycia rąk ), a potem za ryj i ciągniemy z włosem za sobą...

No cóż, każdy uprawia taki sport, jaki lubi. Ważne, żeby odnajdywać w tym przyjemność:)

trochę reklaksu, trochę zieleni

sobota, 15 czerwca 2013
Nie będę próbowała rozpływać się nad pięknem przyrody, bo żadne,nawet najbardziej wyszukane słowa nie są w stanie jej opisać. Zapraszam wiec na relaks na działce mojej mamy.