gry i gierki , czyli jak żonę stracić

Miły sobotni wieczór z perspektywą grilla w tle .Tym bardziej sympatycznie ,ze zostaliśmy na owego grilla zaproszeni .Planowane wcześniej popołudnie z dziećmi ( cudownym zrządzeniem losu ) z przyczyn nieprzewidzianych , zmieniło się w wieczór bez dzieciaków .

Pomimo pochmurnego dnia wieczorem słońce nam zaświeciło i natchnęło optymizmem . Radość nasza długo nie trwałą , gdyż zaraz potem zrobiło się chłodno i deszczowo - taka prawidłowość - raz w roku wychodzimy na spotkanie plenerowe - pada .

Nasi mili gospodarze uratowali sytuację . Pan domu grillował kiełbaski dzielnie pod schodami ( dziś od żony należy mu się porządny masaż - godzina w pozycji półklęczącej - moja prywatna wizualizacja :) , a pani domu szaszłyki do piekarnika wstawiła .

Pojedli, popili ,za zabawę się wzięli . Pan domu zaprosił nas do gry w monopol .Zaczęły się wspominki gier z dzieciństwa,okazało się,że w latach 80/90ych  na wieś bierki nie dotarły i my wielkomiastowi mogliśmy tylko z ubolewaniem kiwać głowami dla zubożenia wspomnień z dzieciństwa :).

  Podzieliliśmy się na trzy grupy ( dwa małżeństwa z pewnym stażem jedno  , które praktyki zacznie jesienią :))) ) . Gra zamiast pionków miała figurki ( statek, piesek, żelazko - to mnie najbardziej interesowało- co autor miała na myśli ? , naparstek ...

I tu jest już patent - jeśli chcecie rozbić małżeństwo  ,zaproście je do gry w drużynach : " za mało rzucasz , za dużo , jak można tak kostką rzucać? ,ile ?, na co wydajesz tyle pieniędzy ? , znów musimy się zastawić !" ,a nasi gospodarze w najlepsze się bawią ,monopolowa kasą opływają , bank rozbili, rozważają codzienne dylematy - wydać czy odłożyć ? , troski dnia powszedniego : " co zrobić z nadmiarem gotówki ?" , a my znów do więzienia trafiamy :))))

Czas upływał nieubłaganie ,gdy północ wybiła, my ,jak ten kopciuszek imprezę opuściliśmy , w progu dostrzegając nieopisaną ulgę na twarzach gospodarzy ( również są młodymi rodzicami ,a o czym tacy marzą po 20ej ??? - o łóżku ).

Dziękujemy za zaproszenie , bawiliśmy się przednio .



CONVERSATION

1 komentarze:

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.