dziecka myślenie ,a rodzica zrozumienie

sobota, 25 maja 2013
Ostatnio udało mi się rozbawić moją rozmówczynie zamierzchłą historyjką o dzieciach . Dziś dzielę się nią z wami ,na poprawę humoru .
Lat jakieś temu 14cie. Spacer z koleżanką i naszymi wówczas wtedy ok 2letnimi synami. Jakiś koszmarnie mokry koniec zimy,śnieg lepi się do wszystkiego ,dokładnie to przemiękając. Kombinezony dziecięce pozostawiały wtedy wiele do życzenia swoją jakością, odpornością na warunki pogodowe ,że o wadze takowego okrycia nawet nie wspomnę ( dobrze ,że nasi chłopcy do wiotkich mizerotek nie należeli ,bo ulegliby się chyba pod ciężarem owych kombinezonów ). Jako, że na spacerze z dzieckiem nie należy wymagać od niego grzecznego chodzenia za rączkę,to wiemy , powtarzanie po raz setny :nie wolno i tak nie działa ,najlepiej puścić samopas , niech się wyhasa. Idziemy więc z naszymi idealnie grzecznymi dziećmi i nagle dawid kolejny raz wpadł na pomysł wytarzania się w brei , którą podobno śniegiem zwali ( zaznaczę , że tzw po wyjściu z klatki zrobił taki numer i mama całego mokrego przebrała go ). Jesteśmy daleko od domu, dzieciak przemoczony, a ona złapała go za rękę i zaczęła dawać klapy na dupinkę. Po chwili mały pyta :
                       - mamusiu, otrzepałaś już ten śnieg ????
Ręce nam opadły. Było jedyny raz kiedy nerwy jej tak puściły, a że mały miał pampersa, warstwę ciuchów i kombinezon, to .... czekała na otrzepanie śniegu :))))

2 komentarze

  1. Jak ja sie stęskniłam za czytaniem Ciebie, jednak to prawda że dzieci są inteligęntne i madre bo jak coś to zawsze sobie wytłumacza wszystko :)dobre :)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.