czapkowo, chustkowo,kapeluszowo -BIRKO

piątek, 31 maja 2013
                               Dziś przyszła wyczekiwana przeze mnie paczka od BIRKO

                                                        www.birko.com.pl/sklep/


                    , a w niej zamówione czapeczki. W sumie kominiarka , kapelusz i chustka .
                          Gabka wymyśliła sobie sesję zimową z kapeluszem i letnią z chustką .


                         , a w niej zamówione czapeczki. W sumie kominiarka , kapelusz i chustka .


                           Gabka wymyśliła sobie sesję zimową z kapeluszem i letnią z chustką








Cóż mogę o nich powiedzieć ?
- kominiarka  - super sprawa, ochrona głowy i szyi,żaden wiatr i mróz już nam nie straszny , polecam każdemu rodzicowi ,który ma problem z fryzurą dziecka umiejscowioną z trudem pod czapkami oraz ściągającym się szalikiem 
-kapelusz polarowy na zimę wraz z doszytym  szalikiem ,ładny , przyjemny w dotyku i wreszcie nakrycie głowy, które komponuje się z płaszczykiem, pomysłowo doszyty doń szalik spełnia funkcję nie tylko ozdobną,ale i ochronną 
- chustka z daszkiem , świetnie się sprawdzi zarówno w pełnym słońcu ,jak i na wietrze

Polecam wszystkim , którzy cenią jakość i dobrą cenę .






klub anonimowych konkursoholików

piątek, 31 maja 2013
Dzień dobry, nazywam się bożenka i jestem konkursoholikiem.
Moje uzależnienie ujawniło się już jakiś czas temu, w ostatnim czasie zauważyłam nasilenie się zjawiska. W konkursach biorę udział codziennie, udostępniam i namawiam innych do zabawy. Nie widzę szans na zaprzestanie tego procederu, nagabuje codziennie wszystkich do głosowania,na moje prace konkursowe, podsyłam uzależnionym linki do nowych konkursów. Zapewne przyczyniłam się do wciągnięcia w uzależnienie kilku osób,nie widzę szans na resocjalizację własną. Stoję na przegranej pozycji, ponieważ często zdarza mi się wygrywać nowych konkursach i to mnie nakręcana dalsze działania.
Życzcie mi powodzenia, pomagajcie w głosowaniach i grajcie razem  ze mną, przecież to tylko zabawa :D

każdy orze,jak może , czyli procesją w stragany

czwartek, 30 maja 2013
  • W zeszłym roku procesja idąca ulicą mijała stragan z odzieżą, pan handlarz- obcokrajowiec nie koniecznie musiał znać nasze zwyczaje, zwłaszcza gdy był innego wyznania. Zdziwienie nasze było co najmniej tak duże,jak jego - widzącego wieś całą i okolicę odstrojonych,jak szczury na otwarcie kanału i paradujących z pieśnią na ustach. Dzisiejszego dnia z procesją znów nie poszło, jak należy.Najpierw melka spała ( wiem to niebywałe, ale przydarzyło się jej ) przez ponad godzinę i dotarłyśmy dopiero na ostatnią stację, Wracając okazało się,że tradycja straganowa się przyjęła i tym razem stała pani z truskawkami. Kobiecina wyglądała przeuroczo w rozciągniętej koszulce, a na wpół zielone truskawki zachęcały do zakupu.

córka dba

czwartek, 30 maja 2013
piąta rano :
-tato arbuza bym zjadła
(mama próbuje odespać choć chwilkę po kolejnej nieprzespanej nocy,która zapewniła malutka )
tatunio pokroił, przygotował,podał (nawet z arbuza motyla zdobił )
gabka zjadła
tatunio też ma plan poleżenia jeszcze troszkę i może nawet przetrenowania przez chwilę oka ...
10 min później
-!!! TAAAAtOOOO !!! daj mi jeszcze arbuza , juz sie wyleżałeś !!!!!
córka dba,aby tatuś odleżyn się nie nabawił , bo przecież w większość świąt i niedziel należy wstawać znacznie wcześniej niż codziennie do pracy

!!! buraki ze stolicy,czyli chamstwo,chamstwem pogania !!!

wtorek, 28 maja 2013
W dniu wczorajszym doświadczyłam bezprawia, braku organizacji, niekompetencji, bezmyślności oraz chamstwa w czystej postaci. Gdzie to miało miejsce? W naszej stolicy !!!! Warszawa pokazała swoje prawdziwe oblicze. Brak wyobraźni i żadna ( bo nawet nie można powiedzieć: słaba ) organizacja.
Od czego się zaczęło? Pojechaliśmy do alergologa z dziećmi i mając już rzut beretem do naszej dobrej koleżanki pojechaliśmy ją odwiedzić. Przejechaliśmy przez ul.Warszawską , która to była remontowana i skręciliśmy w ul. Gen. Coopera. Pól godz później okazało się ,że nie ma możliwości wyjazdu z osiedla .
 Ul.. Gen Coopera była całkowicie odcięta od świata , chamstwo drogowców powalało na kolana,a policja bezradnie krążyła pomiędzy oczekującymi na wypuszczenie z ulicy ,a barakami nadzoru budowlanego ,
panowie drogowcy zamknęli jedyny możliwy dojazd do osiedla,w razie potrzeby wezwania pogotowia bądź straży pożarnej nie było możliwości dojazdu, mieszkańcy byli przez ekipę budowlaną informowani ,że blokada nastąpi dopiero po 22ej i byli równie zdziwieni ,że nie mogę wyjechać do pracy i po dzieci do przedszkola,jak my przyjezdni , pan brygadzista nie przyjmował żadnych próśb ,ani argumentów i odmówił przepuszczenia całego sznuru pojazdów zanim zaczęto nakładać asfalt, na koniec usłyszeliśmy ( od podobno człowieka będącego na stanowisku pracy ) ,:" wszyscy mnie od rana wq...ą i wy też " - kultura przede wszystkim. Brak jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa ,brak odpowiedniego nadzoru budowlanego i odcięcie ulicy od świata , rozpoczęcie prac bez zorganizowania drogi alternatywnej , państwo poniekąd cywilizowane i jakieś przepisy podobno powinny w nim obowiązywać ,przykre,że płacimy podatki na płace dla ludzi , którzy generalnie mają nas w głębokim poważaniu
( panowie bardzo oburzyli się gdy zaczęłam robić zdjęcia pokazujących ich ciężką pracę ).
Zaznaczę tylko ,że zanim zaczęli nakładać asfalt minęło powyżej 15 min ,a panowie drogowcy śmiali nam się w twarze.







MamaMia mnie przedstawia

poniedziałek, 27 maja 2013

" I JA JESTEM MAMA!"- poznaj mamę i autorkę bloga MAMĄ PO RAZ TRZECI...

BOŻUSIA, MAMĄ PO RAZ TRZECI 














Moje dzieci najbardziej lubią, kiedy
poprostu jesteśmy, mamy czas na rodzinny relaks. Gramy w gry, jeździmy na wycieczki, chodzimy na spacery. Letnie i zimowe ogniska, jazda na sankach, wyjazdy nad wodę, basen, leżenia w hamaku.... Tak hamak chyba lepszy od mamy. 
Kiedy mam czas tylko dla siebie to
prowadzę bloga, dzielę się doświadczeniem z innymi mamami, czytam ksiażki. 
Najfajniesze w byciu mamą jest
możliwość obserwowania rozwoju małego człowieka, wspieranie przy nabywaniu  umiejętności, radość  nawet z najmniejszego sukcesu dziecka. 

Najtrudniejsze w byciu mamą jest
bycie mamą :) Dbanie, zamartwianie, kalkulowanie, podejmowanie decyzji zaważających o życiu innych, trudna codzienność. 

Zaczęłam prowadzić bloga 
kiedy byłam w początkach trzeciej ciaży. Pytania, wątpliwości i radość były bodźcem początku blogowej przygody. Zaledwie po kilku miesiącach okazało się, że mam bardzo duże grono czytelników.  Cieszę się, że są chętni do czytania moich zmagań z piórem. 
Marzę o 
Łasce od losu, szczęściu rodzinnym, domu z kominkiem, o zdrowiu najbliższych i dużej ilości słońca, które napełnia mnie energią. 

Adres bloga i zaproszenie do odwiedzenia
Serdecznie zapraszam do mnie na chwilę relaksu, poczytanie o domowych nieporozumieniach, wynikających z naszych różnic, o teorii moich dzieci na życie oraz o całkiem nowym uczeniu się obsługi małego człowieka. 


wielki festyn u nas we wsi

niedziela, 26 maja 2013
Dzień mamy, odpust, Dzień Chynowa zbiegły się jakoś do klupy. Święto od rana miałam, dzieci zadbały ,żeby matka zanim oczy otworzy prezent pod nosem już miała. W  sumie był czas przywyknąć do pobudek z bladym świtem ,więc nie wiem czemu sie jakoś nie przyzwyczaiłam. Leniwy, choć hałaśliwy poranek minął zbyt szybko Niedzielną mszę urozmaicały śpiewy i głośna muzyka z placu obok, próby naszego gimnazjalnego zespołu okazały się być bardziej zrozumiałe niż dzisiejsze kazanie ( jakieś nieporozumienie - ale to temat odrębny ). Po szybkim objedzie popędziliśmy z dziećmi na karuzelę ( taka rodzicielska złośliwość, nakarmić - doprowadzić do mdłości ). Plac szkolno=-parafialny usiany był nęcącymi dzieci strganami, atrakcji typu karuzele,czy zjeżdżalnie w tym roku jakoś cię "okociły " - dobrze, że wcześniej ustaliliśmy z gabi, że może wybrać 4 zabawy. Namiot Mama Cafe czekał z gimnazjalistkami chętnymi do pomagania dzieciakom w robieniu laurek,niestety nie przewidziałam jego umiejscowienia ( ale za rok zrobimy inaczej - już jestem mądrzejsza o o doświadczenie :)))

Gabi bawiła się świetnie :)))



                        Tatunio preferował bezkolizyjną jazdę ( no umie sie chłopina bawić ;)



prezenty dla mamy

niedziela, 26 maja 2013
Serdeczne życzenia dla mam przyszłych i obecnych, choć za mną kolejna nieprzespana nocka, od 4.30 wartę na dzieciną ciepiącą z powodu zębów przejął tatunio i matka niewyspana mogła 2 godziny odespać ... teoretycznie, bo przed 6tą córka wpadła do sypialni z życzeniami i prezentem 

dziecka myślenie ,a rodzica zrozumienie

sobota, 25 maja 2013
Ostatnio udało mi się rozbawić moją rozmówczynie zamierzchłą historyjką o dzieciach . Dziś dzielę się nią z wami ,na poprawę humoru .
Lat jakieś temu 14cie. Spacer z koleżanką i naszymi wówczas wtedy ok 2letnimi synami. Jakiś koszmarnie mokry koniec zimy,śnieg lepi się do wszystkiego ,dokładnie to przemiękając. Kombinezony dziecięce pozostawiały wtedy wiele do życzenia swoją jakością, odpornością na warunki pogodowe ,że o wadze takowego okrycia nawet nie wspomnę ( dobrze ,że nasi chłopcy do wiotkich mizerotek nie należeli ,bo ulegliby się chyba pod ciężarem owych kombinezonów ). Jako, że na spacerze z dzieckiem nie należy wymagać od niego grzecznego chodzenia za rączkę,to wiemy , powtarzanie po raz setny :nie wolno i tak nie działa ,najlepiej puścić samopas , niech się wyhasa. Idziemy więc z naszymi idealnie grzecznymi dziećmi i nagle dawid kolejny raz wpadł na pomysł wytarzania się w brei , którą podobno śniegiem zwali ( zaznaczę , że tzw po wyjściu z klatki zrobił taki numer i mama całego mokrego przebrała go ). Jesteśmy daleko od domu, dzieciak przemoczony, a ona złapała go za rękę i zaczęła dawać klapy na dupinkę. Po chwili mały pyta :
                       - mamusiu, otrzepałaś już ten śnieg ????
Ręce nam opadły. Było jedyny raz kiedy nerwy jej tak puściły, a że mały miał pampersa, warstwę ciuchów i kombinezon, to .... czekała na otrzepanie śniegu :))))

dziecka sny...

sobota, 25 maja 2013
Tuż po piątej ( taki standard - sobota wstajemy wcześniej ) Gaba wybiegła z pokoju z relacją swojego snu :
" była piękna woda i takie śliczne kamienie , piękna tęcza i słońce odbijało się w wodzie , skakałam po tych kamieniach i wysokiej trawie,był też las i oswojone wilki w pięknych obrożach i biały kościół na wzgórzu ,pięknie tam było ..."
Gabi twierdzi ,że śniło jej się to już trzeci raz . Wyjazd niedzielny musiał na niej zrobić ogromne wrażenie :) Las i woda w krynkach i kościół na wzgórzu w świętej wodzie .

Jej sny są tak realistyczne ,że jak była mniejsza ,czasem kilka dni musieliśmy jej tłumaczyć ,że coś sienie wydarzyło . Miała chyba ze trzy lata , wbiegła rano do sypialni z krzykiem :
-Szybko tako , chodźmy do kucyka !
-???
Była tak zdeterminowana ,że tatunio rad , nie rad ubrał się i poszedł pokazać jej ,że nie ma żadnego kucyka . Jakiż był płacz , gdy w miejscu wskazanym przez gabkę rosłą tylko trawa, kazała tacie kopać , bo tam pod ziemią muuuuusi! być kucyk .
Bogata wyobraźnia , czytanie ciekawych bajek i odwiedzanie interesujących miejsc pomagają dzieciakom mieć cudowne, bajkowe sny .
Dobranoc,a właściwie dzień dory :)
A jak wasze dzieciaki ? Opowiadają wam swoje sny ?

wszystkim, którzy potrzebują słonka

czwartek, 23 maja 2013
Dzisiejszy pochmurny dzionek chciałam wam nieco umilić pokazując wczorajsze słonko na naszym      



















podwórku .

mała niezależność

czwartek, 23 maja 2013
Melci nauczyła się przemieszczać na kolanach ( nie odkryłam czemu nazywa się to raczkowanie ,a nie pieskowanie ? ) . Zasuwa to na czterech , oglądając się za siebie co chwilę ,żeby sprawdzić , czy widzę , chwalę i czy będę goniła. Pisk radości ,gdy tylko uda się coś zdobyć ( kocia miska wraz z zawartością okazała się być bardzo łakomym kąskiem :). Wczorajsza akcja zabezpieczania domu okazało się być szyfrem do złamania . Co z tego ,że kable w listwy wpuszczone , skoro wtyczki łatwo z gniazd wyjąć i wpakować do pyszczka ? Kreatywność takiego malucha jest zdumiewająca .Najlepszą zabawką jest butelka z wodą, gryzakiem kable wszelkie , podstawa lampki służy do całowania, a kryjówka przed mamą to najdalej schowane pod stołem krzesło... Każda rzecz zwisająca np.pasek od torebki zostaje ściągnięta do parteru . Tak oto Melci poznaje dom :)

photo

błotniaczek ,czy bagienka ?

środa, 22 maja 2013
                            Deszczowo, burzowo ,ale w domu nie siedzimy :)









Wyprawa rodzinna -Nadleśnictwo Krynki

poniedziałek, 20 maja 2013

        Polecam wyjazd rodzinny do Krynek .Nadleśnictwo wita nas przyjaźnie i bogato doszkala. Atrakcje, ślady, cudowne widoki . Żadnych straganów kuszących dzieciaki . Przyroda i my :)