złosliwa kaloria


Podobno kaloria to taka złośliwa istota , która nocą  w szafie zaszywa ciaśniej ubrania :).
Ostatnie dni do przyjemnych nie należały . Dziś już przynajmniej nie mam wysokiej gorączki . Byłam tak chora ,że od niedzieli w ogóle nie sprzątałam ( znaczy się stan na pograniczu agonii ) . Jako ,że moja familia średnio poczuła się do pomocy matce cierpiącej, wzięłam się dziś za porządki . Po godzinie wśród detergentów odkryłam nagle ,że straciłam zmysł powonienia - nie czuję kompletnie nic . Źle i dobrze . Z jednej strony mogę szaleć z domestosem i nie mam odrucho wymiotnego ,z  drugiej mogę szaleć do omdlenia ,bo go nie czuję :) , ale nie o tym . Przez grypę właściwie nic nie jadłam od soboty . Pełna optymizmu stanęłam na wadze i omal z niej nie spadłam . Nic !!!! Nawet grama mi nie ubyło . To co ? Schudłam na diecie chorobowej , tylko smarki wyrównały wagę ??? Jakim cudem nic nie ubyło ?

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.