efekt pogryzienia

sobota, 20 kwietnia 2013
Pomimo ofiarowania całego serca , wykarmienia na piersi własnej znów padłam ofiara pogryzienia .Żeby tylko . Jestem również wyszczypana dokładnie maleńkimi paluszkami , uglucona oraz podrapana . Wszystko to za sprawą melci . Ząbkowanie w szczycie , wszystko ląduje w buzi ,moje palce narażone są nieustannie , smarki do psa same się do mnie kleją ,a ostre pazurki zawsze znajdą  drogę do mnie .
Melci nauczyła się podczas ssania zwijać drobne elementy mojej skóry w swoich malutkich paluszkach . Efekt ? Piersi mam fioletowe ( taka mała przemoc w rodzinie ). Matka polka cierpiętnica nawet poskarżyć nie ma się komu na najmłodsze dziecię, które to swym uśmiechem łagodzi każdy ból :)

2 komentarze

  1. Takie życie no niestety bym powiedziała, ale takie są uroki macierzyństwa , co nas cieszy ogromnie, terroryzm, przemoc a jak nas raduje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a potem te niewinne oczęta wlepione w mamę :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.