domowy szpital

Noc nieprzespana. Ja męczona gorączką ,melci spazmami płaczu . Ja dostałam antybiotyk ( czyli jest szansa na realna poprawę ) ,melci ta wątpliwa przyjemność na szczęście ominęła . Gdy malutka leżąc wyszczerzyła swoją paszczę do płaczu oczom mym ukazały się dwa kiełki bielące się na górze. I wszystko jasne . Nie zaraziłam dziecięcia . Ząbkowało . Ale to chyba nie koniec boleści ,bo marudzeniu nie ma końca i chyba idą kolejne zębiska :(

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.